Wiosenny niezbędnik kosmetyczny



Jak większość kobiet uwielbiam się stroić, upiększać i mazać wszelkimi cudami, które mają mi zapewnić zdrowy i młody wygląd. Każda większa gala odnotowana na portalach plotkarskich to dla mnie nie lada gratka - zasiadam z kawą w ręku i przeglądam relacje z wypiekami na twarzy. Podobnie jest z kosmetykami - wyjście do drogerii i przebieranie, wybieranie i szukanie "idealnego" kosmetyku dla mnie od razu poprawia mi humor. Jednak jak ze wszystkim należy znać umiar, dlatego jestem zwolenniczką naturalnego wyglądu - zarówno w ubiorze, jak i makijażu. 

Wybierając kosmetyki, kieruję się minimalizmem i kupuję jedynie to, co niezbędne. Natura przyszła mi z pomocą, bo przez lata mogłam cieszyć się nieproblematyczną cerą. Jednak im jestem starsza, tym więcej czasu muszę poświęcać na pielęgnację skóry. Teraz, po zimie moja cera pozbawiona jest blasku, borykam się z rozszerzonymi porami i przebarwieniami. Niestety domowe maseczki i peelingi nie są wystarczające i w najbliższym czasie będę musiała odwiedzić salon kosmetyczny. Jednak na co dzień mam kilka sprawdzonych kosmetyków, które pozwalają mi zatuszować to, co sprawia mi kłopot. Dziś opowiem Wam o moich ostatnich odkryciach, które zawsze mam przy sobie.


Maybelline Dream Matte Mouse
20 Cameo


Ten podkład kusił mnie od dłuższego czasu, jednak w okresie jesienno-zimowym wierna byłam podkładowi Revlon ColorStay. Gdy zrobiło się nieco cieplej, a ja zauważyłam, że moja cera jest zwyczajnie przemęczona po zimie, postanowiłam wypróbować coś lżejszego. Rossmannowska wyprzedaż skłoniła mnie do kupna tej pianki. Stosuję ją od około tygodnia, więc ciężko określić jego wydajność. Dziś mogę bez wątpienia stwierdzić, iż jest to lekki podkład, idealny właśnie na okres wiosenno-letni. Jak wcześniej wspomniałam, jego konsystencja przypomina piankę, jednak naprawdę wystarczy odrobina, aby pokryć nim twarz. Pozostawia matowe wykończenie, ale nie przeceniałabym jego umiejętności kryjących. Dla osób, które mają niewiele do zakrycia będzie w sam raz, pozostałe zaś muszą wyposażyć się w dobry korektor. 




Jestem zdecydowana wykorzystać go do końca, ale zastanawiam się nad powrotem do kremu BB, który był dla mnie idealny na letnie dni. 

Cena: ponad 40 zł (ja kupiłam w cencie promocyjnej i zapłaciłam ponad 20 zł).


Korektor Revlon ColorStay
02 light


Od dłuższego czasu poszukuję idealnego korektora. Używałam już L'Oreal True Match, który był przyzwoity, ale czegoś mi w nim brakowało. Sięgnęłam również po te z niższej półki, np. Lovely Magic Pen oraz Miss Sporty Liquid Concealer i również pudło. Teraz zdecydowałam się na Revlon ColorStay, sugerując się dobrym kryciem podkładu. Jestem skłonna stwierdzić, że jest to jak na razie najlepszy korektor, jaki stosowałam.





Ma dobre krycie, dzięki gąbeczce dobrze się go rozprowadza (choć ja i tak wklepuję korektor opuszkami palców lub pędzelkiem) i jest wydajny. Jedyny minus, jaki zauważyłam to cena, jednak mi udało się go kupić w promocji -49%.

Cena: około 50 zł.


Pomadka Wibo Eliksir
07


Po tacie w spadku dostałam pełne usta, ale nie przepadam za ich malowaniem. Najczęściej stosuję masło nawilżające do ust, które zawsze trzymam gdzieś w zasięgi ręki. Jednak ten delikatny różowy kolor z Wibo jest po prostu cudowny - nadaje świeżości, subtelnie podkreśla usta, a co najważniejsze pomadka ma właściwości nawilżające. Kolejnym plusem jest niska cena, która niestety nie idzie w parze z trwałością (chyba że to ja ją zjadam :P).

Cena: około 9 zł.



-------------  ------  ♥ ------  -------------

To właśnie ta trójca ostatnio dominuje w moim codziennym makijażu. I choć mam pewne wątpliwości, co do pianki Maybelline, to z dwóch pozostałych zaprezentowanych kosmetyków jestem zadowolona. Ponadto ich małe gabaryty pozwalają mi je bez problemu spakować do torebki i zawsze mieć pod ręką, gdy będę miała potrzebę poprawienia czegoś w ciągu dnia. 


A Wy bez czego nie wyobrażacie sobie codziennego makijażu? 
Ściskam, 
Ola :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger