W drodze. WrocLove



Wróciłam. W połowie, bo jak to zwykle ze mną bywa, z podróży wracam rozdarta. Jakaś część mnie wciąż kroczy po górskich szlakach, wspina się po skalnych zboczach, aby na szczycie chłonąć świat garściami. Ta druga jednak tęskni i gna do domu, aby wśród znajomych ścian rozkoszować się poranną kawą. Teraz trochę się gubię, kręcę się po obrażonych tygodniową rozłąką pokojach i sklejam siebie po kawałku. Z pomocą przychodzą mi setki zdjęć - wyrwanych chwil, zamkniętych w szklanym ekranie. Wpatruje się w nie i odtwarzam ten magiczny czas, którym chciałabym się z Wami podzielić. 

Jednak w mojej głowie panuje bałagan... Obrazy górskich krajobrazów przeplatają się z leśnymi ścieżkami, szumem potoków i kamiennymi uliczkami Wrocławia. Postaram się posprzątać ten rozgardiasz, uporządkować wspomnienia i opowiedzieć Wam, gdzie odnalazłam siebie sprzed roku. Ale pozwólcie, że zrobię to niespiesznie, rozkoszując się każdym dniem. Dziś opowiem Wam o mieście, które pokochałam od pierwszych chwil.


WROCŁAW

Po raz pierwszy Wrocław odwiedziliśmy rok temu. Podobnie, jak teraz postanowiliśmy, że to właśnie stolica województwa dolnośląskiego będzie naszym początkowym przystankiem. Do dziś pamiętam, co czułam podczas naszego pierwszego spotkania. To była po prostu miłość! :D Zakochałam się w kolorowych kamieniczkach, gotyckich kościołach, uniwersyteckich uliczkach, ale przede wszystkim w zieleni. We Wrocławiu jest ponad 40 parków! To naprawdę imponujące, szczególnie dla mnie - mieszkanki Olsztyna, miasta, które w ostatnich czasach niestety zalewane jest betonem. I choć kocham Olsztyn, otaczające go lasy i jeziora, to z przykrością i przerażeniem obserwuję to, co się ostatnio tu dzieje. 

W ubiegłym roku naszym priorytetem było poznanie najbardziej popularnych miejsc we Wrocławiu. Ze szczegółową listą zabytków ruszyliśmy utartym przez turystów szlakiem. I tak odkryliśmy wspomniane kościoły, Ostrów Tumski (najstarszą, zabytkową część miasta), obejrzeliśmy Panoramę Racławicką, odwiedziliśmy Uniwersytet Wrocławski (z obowiązkowym przystankiem w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich), a po drodze napotykaliśmy wrocławskie krasnale. 

Podczas drugiego spotkania postanowiliśmy odkryć Wrocław na nowo. Początkowo miasto było kapryśne i przywitało nas wiosennym deszczem. Jednak, gdy tylko dotarliśmy do hostelu, zrzuciliśmy ciężkie bagaże i ruszyliśmy w kierunku starówki, Wrocław pokazał się nam od najpiękniejszej strony. Tym razem szukaliśmy zielonych szlaków, ukrytych uliczek i pysznej kawy. Znaleźliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy. :)

Wiem, że jest jeszcze wiele zakamarków Wrocławia, które kiedyś odkryję. Jednak te, które mogę z czystym sumieniem polecić to na pewno Pub Guinness, mieszczący się przy Placu Solnym. Fajny irlandzki klimat, pyszne piwo i kawa. Natomiast najlepszą w życiu pizzę jadłam w Tralala Pizzeria Ristorante - restauracja mieści się przy ulicy Więziennej. Z ciekawych miejsc, które warto zobaczyć, oczywiście oprócz obowiązkowych zabytków, to na pewno ogrody. My zdążyliśmy odwiedzić Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego, a przed nami jeszcze Ogród Japoński. Ale to następnym razem... 

Kamieniczki na Starym Mieście we Wrocławiu

Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu



Wspomniany już wcześniej Pub Guinness

Uwielbiam we Wrocławiu takie urocze miejsca, które zapraszają, aby zatrzymać się choć na chwilę...


Obowiązkowy punkt na mapie Wrocławia każdego książkoholika. :)

Ola z kawą to szczęśliwa Ola! :D


Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego



Park Juliusza Słowackiego z Pomnikiem Ofiar Katynia w tle. Rzadko wzruszam się, oglądając rzeźby, czy pomniki.
Ten, Ofiar Katynia jest wyjątkiem.




Po raz kolejny Wrocław nas zachwycił. I chyba ta sympatia jest obustronna, bo miasto żegnało nas deszczowymi łzami.

Następnym razem spotkamy się na górskich szlakach.
Do zobaczenia!
Ola :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger