Powroty: L. Scottoline "Nie odchodź"


Co jest gorsze: to, co widzisz, czy czego nie widzisz?

Lisa Scottoline, Nie odchodź


Czego się boisz? Bo boisz się, prawda? Każdy z nas przed czymś ucieka. Co odbiera Ci dech w piersi, kiedy zastygasz w bezruchu, a myśli ulatują, zostawiając pustkę? Podobno, aby pokonać lęk należy stawić mu czoła. Ale jak walczyć ze śmiercią? Jak pokonać ostateczność, która skazuje Cię na samotność? No właśnie, jak?

Nie zastanawiaj się, zapewne los zdecyduje za Ciebie. Mike, bohater powieści Nie odchodź Lisy Scottoline, również nie miał wyboru. Śmierć ogarnęła go nagle, zatoczyła krąg, powoli odbierając mu tych, których kochał i na których polegał. Wydawałoby się, że jako lekarz, odbywający służbę w Afganistanie, jest odporny na ból. Jednak zła nie da się oswoić, nie można się na nie godzić i przyjmować z pokorą. 

Tuż przed zakończeniem służby, Mike otrzymuje wiadomość o nagłej śmierci ukochanej żony. I choć rozpacz odbiera mu siły, to wie, że w Ameryce czeka na niego malutka córeczka. Niestety jego droga do domu okazuje się długa, kręta i wyboista. Dla małej Emily staje się obcym człowiekiem, a wspomnienia wojenne każdego dnia odsuwają go od bliskich. Mike musi stoczyć kolejną bitwę - z własnym strachem, bólem, bezsilnością i twardą rzeczywistością. Wróg czuwa - skrywane tajemnice otaczają mężczyznę, niczym cienie wypełniają na nowo oswajaną przestrzeń.



Scottoline ponownie sięga po trudne tematy. I nie chodzi tylko o problem samotnego ojca, który trochę niezdarnie, po męsku próbuje posklejać swoje życie. Uderzająca jest bezsilność i ogromny ciężar powrotu weteranów wojennych do normalności. Niechęć otoczenia do niesienia pomocy w codzienności (na przykład w znalezieniu ponownego zatrudnienia), często przykryta jest warstwą powierzchownej wdzięczności do poświęcenia się ojczyźnie.

Jest coś jeszcze: słuchamy, a nie słyszymy. Spychamy na margines to, co niewygodne. Nie słyszymy własnego wołania, głosu bliskich. Błądzimy jak dzieci we mgle, czasami budzimy się zbyt późno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger