Od kuchni


Pojedyncze, początkowo nieśmiałe szepty powoli budzą mnie ze snu. Nie otwieram oczu, odpycham je, jednocześnie zaklinając odchodzącą noc. Jednak nieśmiały szept przechodzi w nerwowy chichot, coraz głośniejsze dialogi, stukot obijających się kubków, napełnionych poranną kawą. Dom zaczął nowy dzień. Zwlekam się z łóżka i kieruję do centrum dowodzenia - kuchni. 

I tak dzień za dniem zaczynałam każdy poranek w moim domu rodzinnym. To właśnie kuchnia stanowiła miejsce codziennych obrad, mój mały plac zabaw, pijalnię kawy i jadalnię w jednym. To magiczne miejsce, które tkwi głęboko zakorzenione w mojej świadomości jako serce domu. 

Po zakupie własnego M, w głowie miałam konkretny projekt kuchni - miała być biała, z drewnianym blatem. Ale to nie wszystko. Plan był taki, aby była ciepła, jasna, przytulna... No właśnie, a okazało się, że nasze nowe/stare meble (mieszkanie nabyliśmy z rynku wtórnego) są brązowe, a ściany zdobiły zielone płytki. Jednak zarówno meble, jak i kafle były w dość dobrym stanie i głupotą było się ich pozbyć. Dlatego, tak jak już wcześniej pisałam, w ruch poszła biała farba. Przy pomocy Beckers Designer Universal (kolor white) podarowaliśmy drugie życie naszej kuchni. Mdłości na widok zielonych, marmurkowych płytek powstrzymaliśmy farbą Dekoral Emakol Strong (kolor oczywiście biały). Po prawie pół roku mieszkania, użytkowania, szorowania mogę śmiało stwierdzić, że było warto. 

Kilka kurzołapek, nowa lampa, stolnica z Ikei (przysłaniająca zniszczony blat), nowe uchwyty i voila! Kuchnia to zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc -  do gotowania, codziennych rozmów, pisania nowych postów, oglądania Seksu w wielkim mieście, czytania książek... 











I jeszcze kilka inspiracji wyszperanych w sieci. 

źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
Do następnego!
O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger