Ciasteczka owsiane


Kiedyś bardzo nie lubiłam samotności. Wychowana w dużej rodzinie - w domu, w którym zawsze ktoś był przy boku, nie znałam tego uczucia. Jednak czasami codzienność zmusza nas do przezwyciężania lęków. Gdy A. rozpoczął swoją pracę, niestety włączając w to również noce, musiałam nauczyć się ciszy. I tak długie, samotne wieczory wypełnił zapach cynamonu, oprószone mąką, przykryte ściereczką, czekały na nadejście nowego dnia. 

To właśnie wtedy odkryłam moją miłość do ciasta drożdżowego i wszystkich, przesłodkich wypieków. I tak ugniatałam, ulepszałam, dopieszczałam, aby o poranku na A. czekało coś smacznego. :)

Jednym z naszych ulubionych przysmaków są ciasteczka owsiane. Próbowaliśmy różnych wariantów, ale te, które dziś upiekłam najczęściej pojawiają się w naszym domu. Przyrządzam je intuicyjnie, bez miarek i określonego przepisu. Jedyną przyprawą, której nadużywam jest miłość, zarówno do męża, jak i jedzenia. :D


Lista zakupów:

około 1 szklanki płatków owsianych (preferuję płatki górskie, nie - błyskawiczne);
2 jajka;
dwie łyżki miodu (możecie zastąpić brązowym cukrem);
garść łuskanego słonecznika;
pestki dyni;
rodzynki;
szczypta cynamonu i imbiru;
troszeczkę mąki pszennej pełnoziarnistej (około 0,5 szklanki)
szczypta proszku do pieczenia (opcjonalnie, ja czasami z niego rezygnuję).

No to zaczynamy. Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy cukier, a na koniec żółtka. Do tak przygotowanej masy dodajemy płatki, miód, bakalie, wszystko posypujemy cynamonem, imbirem, mąką i szczyptą proszku do pieczenia - mieszamy. Gotowe ciasto wykładamy na wcześniej przygotowaną blachę, dzieląc na małe porcje - ciasteczka. Pieczemy około 15 minut w temp. 180 st. C.

Gdy będą wystarczająco zarumienione, parujące (uwaga, żeby się nie poparzyć!), pałaszujemy ze szklanką mleka, ewentualnie gorącego kakao. :)


Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger