Ciasto dyniowe


Wiem, jestem bezczelna. Właśnie zaczął się Wielki Post - okres wyrzeczeń, bycia grzecznym, odmawiania sobie słodyczy, a ja przychodzę z kolejnym przepisem. Jednak są sytuacje podbramkowe, na przykład wizyta teściów... 

Bywa, że czasem między popołudniową kawą a ciastem, coś tam palniesz bezmyślnie, o jakimś porządku, o czystości, o perfekcyjnym prowadzeniu domu... I tak zapędzając się w rozważaniach, widzisz, że właśnie popełniłaś wielki błąd, bo do Marthy Stewart Ci daleko. I nie chodzi o to, że ktoś Cię będzie sprawdzał, testował, ale to już jest sprawa honoru. To nic, że właśnie przypada Twój jedyny dzień wolny w tygodniu. Nie masz wyjścia, idziesz za ciosem - mąż łapie za mopa, a Ty gorączkowo zastanawiasz się, co przyrządzić i wtedy przypominasz sobie, że masz zamrożoną dynię! Ciasto dyniowe w lutym? Dlaczego nie?! ;)

Przepis jest banalnie prosty. Co więcej, można je zrobić również z marchewką i bakaliami. Można polać ciasto lukrem, albo białą czekoladą i posypać wiórkami gorzkiej czekolady... Dobra, rozmarzyłam się... :D

Wracając do ciasta dyniowego, jest proste w przyrządzeniu, szybkie i piekielnie dobre! Przepis znalazłam tu, ale przyznam się, że coś odjęłam, coś dodałam.


Lista zakupów:

około 2 szklanek startej dyni;
1 szklanka cukru (zawsze dodaję mniej cukru, tu było podobnie);
3 szklanki mąki (ja dodałam mniej, troszeczkę ponad 2 szklanki);
1 szklanka oleju (nie oszczędzałam, bo ciasto mogłoby wyjść suche);
3 jajka;
1 opakowanie cukru waniliowego;
1 łyżeczka sody oczyszczonej (podrasowałam ją proszkiem do pieczenia);
garść łuskanej dyni;
cynamon (według smaku i upodobań).



Jajka ubijamy z cukrem (najpierw ubijam same białka z cukrem, potem dodaję żółtka). Następnie dodajemy sypkie produkty (mąkę, cukier waniliowy, sodę z odrobiną proszku do pieczenia, cynamon) i olej. Wszystkie składniki dokładnie miksujemy.



Do gotowej masy dodajemy dynię i pestki, delikatnie mieszamy i wlewamy do wcześniej przygotowanej blachy. Idealnie sprawdzi się tu zwykła, wąska foremka, tzw. keksówka. 



Ciasto pieczemy przez około 50 minut w temperaturze 180 st. C. 


Może to nie jest ciasto godne mistrzów, ale jest tak pyszne, że przełamie wszelkie lody, przebije mur i rozgrzeje najtwardsze serce. :)


Smacznego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger