Wyszeptany Gdańsk: P. Huelle "Weiser Dawidek"


Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, 
kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali 
i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią.
Carlos Ruiz Zafon, Cień wiatru

Są osoby, miejsca, chwile, które zostają w nas na zawsze. Wkraczają nieproszone, rozpychając się w oswojonej przestrzeni, zaprzyjaźniają z bezpiecznym światem i trwają. Z czasem ich czujność gaśnie, otulone zakurzonym obłokiem, przykryte upływającym czasem i ulotną pamięcią. Czekają na swój moment, wybudzone - dopominają się o uwagę. 

Podobnie jest z książkami. Raz ożywione szeptem czytanych słów, szelestem kart, zasypiają wciśnięte między zakurzone tomiszcza. I tak czuwają, nasłuchują, czy jakieś zabłąkane palce musną odrętwiały grzbiet. 

Ostatnio przeszukując półki, natknęłam się na książkę, która kryła się od kilku lat w zakamarkach mojej pamięci. Czekała posłusznie, ubrana w podniszczoną folię, skrywając w pożółkłych kartkach niesamowitą historię. Historię, którą sprawiła, że Weiser Dawidek Pawła Huellego (bo o tej powieści piszę) to jedna z moich ulubionych lektur. Pamiętam dokładnie, gdy po raz pierwszy otwierałam twardą oprawę, chłonęłam słowo po słowie, przeplatane pięknymi fotografiami Gdańska z lat pięćdziesiątych. I tak z każdym przeczytanym rozdziałem, kroczyłam za bohaterami po znanych mi doskonale ulicach Wrzeszcza, czułam skwar upalnych dni i unoszący się pył w gęstym, letnim powietrzu. To był powrót do dzieciństwa, w którym każdy dzień zaczynał życie na nowo. Stare kamienice, opuszczony cmentarz, smak oranżady - taki jest właśnie Gdańsk sprzed ponad pięćdziesięciu lat widziany oczami Pawła Huellego. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Dawny Gdańsk, współczesna niemiecka rzeczywistość z duchem brętowskiego cmentarza. 


Huelle przedstawia historię zwyczajną: początek lata, rozdanie świadectw i grupa przyjaciół. Bohaterami powieści są trzej nierozłączni koledzy: Szymon, Piotr i Paweł. Mieszkają w jednej kamienicy, dzielą wspólnie podwórko, skazani na swoje towarzystwo. Ten sielski obraz burzy pojawienie się Obcego, który sprawia, że trwające wakacje pozostaną niezapomniane. Kim właściwie jest intruz? 

Jest to tytułowy bohater - Weiser Dawidek. Jest inny i nikt się temu nie sprzeciwia. Początkowo jest wyśmiewany przez rówieśników ze względu na swą odmienność. Żydowski, drobny dziesięciolatek trzyma się poza grupą, co tylko potęguje agresję dzieci. Jednak chłopiec jest dumny i nad wiek poważny. Z czasem zaczyna wzbudzać respekt i szacunek. 

Huelle dozuje wiedzę na temat tajemniczego chłopca. Stopniowo dopuszcza czytelnika do hermetycznego świata Dawidka, aby z każdym kolejnym przeczytanym zdaniem mógł stać się świadkiem jego niezwykłych umiejętności.


Weiser Dawidek to z pewnością nie jest wyłącznie historia przygód żydowskiego dziesięciolatka. To przede wszystkim mit o utraconej arkadii. Razem z bohaterami wybierzesz się na spacer po Gdańsku lat pięćdziesiątych. Odkryjesz podwórka zamknięte w starych murach, wejdziesz po skrzypiących schodach kamienicy, poczujesz obezwładniający letni żar. Zmysłowa narracja poprowadzi Cię po magicznych miejscach, które tworzą niezwykły klimat.

Na podniszczonych kartach powieści Huellego odnajdziesz krytykę systemu totalitarnego, zabobonnej wiary oraz odkryjesz sakralną przestrzeń przeszłości autora. Jednak jeśli wyciszysz głos rozsądku, usłyszysz szept wakacyjnej przygody. Obudzisz uśpione dziecko, które gdzieś w Tobie drzemie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger