Śliwki w czekoladzie


Na co dzień nasz świat jest bardzo uporządkowany. W olsztyńskich ścianach bez problemu odnajdujemy ścieżki do półek z książkami, do wspólnie spędzonych chwil z ulubionymi serialami, bez zbędnych drogowskazów odnajdujemy siebie. I gdy w sobotnie popołudnie w naszą przestrzeń wdarł się dwuletni Loluś, na kilka dni sterroryzował nasz ład i porządek. Bez pytań, sprzeciwu, tak naturalnie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki poświęciliśmy mu się bez reszty. Czas stanął w miejscu, wypełniony po brzegi umorusanymi całusami, głaskaniem za uszkiem, udawaniem kotka, śpiewaniem kołysanek i przytulańcami. 

Gdy już wszystkie bombki na choince zostały zbadane ciekawskimi łapkami, szyby porządnie oślinione, ja oświecona, że oparcie kanapy bardziej nadaje się do leżenia, niż miejsce wskazane przez producenta, a pan prąd kopie dość boleśnie, jak zaprezentowały mi to dwuletnie nóżki, to postanowiliśmy, że wspólnie z Lolkiem upieczemy ciasto. Warunek był jeden: miało być słodkie, pyszne, a zabawa przednia. Tak się złożyło, że mam maminy przepis, który sprawdza się w każdych warunkach. To takie moje ciasto, które serwuję, gdy muszę udowodnić, że jestem już duża, czyli święta, urodziny, imieniny w pracy (tak, tak - obchodzę imieniny w pracy!)... No dobrze, co to za ciasto? To śliwki w czekoladzie. Naprawdę pycha! 

Składniki:

5 jaj;
6 łyżek mąki pszennej;
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej;
2 łyżeczki kakao;
2 x 3/4 szklanki cukru;
1,5 łyżeczka proszku do pieczenia;
2 łyżki budyniu śmietankowego;
1 szklanka mleka;
1,5 margaryny lub masła (zależnie od upodobań);
tabliczka (może być 1,5) czekolady mlecznej Wedel (koniecznie Wedel);
40 dag śliwek suszonych.

Biszkopt

Mieszamy w miseczce: 4 łyżki mąki pszennej, 1,5 mąki ziemniaczanej, 2 łyżeczki kakao i 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia.



Do 5 białek dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Następnie stopniowo dodajemy 3/4 szklanki cukru i 5 żółtek, a na koniec sypkie produkty, które wcześniej przygotowaliśmy.


Gotową masę wylewamy na blachę i pieczemy około 25 - 30 minut.

Teraz przechodzimy do przygotowania kremu. Jednak wcześniej proponuję zalać śliwki przegotowaną wodą na około 30 minut.



Dobrze, teraz masa. Do niedużego garnuszka wlewamy szklankę mleka. Dodajemy do tego 3/4 szklanki cukru, 2 łyżki budyniu śmietankowego, 2 łyżki mąki pszennej. Gotujemy, mieszamy aż powstanie gładziutka masa, przypominająca budyń. Odstawiamy aż wystygnie.


Wystudzony budyń miksujemy z kostką masła/margaryny i smarujemy nim biszkopt.
Na masę układamy śliwki (dobrze jest je trochę pokroić).

I na koniec polewa. Czekoladę rozpuszczamy z 0,5 masła/margaryny i wystudzoną polewamy śliwki.
Ciasto podawać schłodzone.
Tadam! :)

Nasz biszkopt wyszedł niziutki, ale to dlatego, że mój mały pomocnik wyjadł połowę składników. :D Niemniej jednak przyznam nieskromnie, że ciacho wyszło smaczne, jak widać na poniższym obrazku! :P


Wolne dni dobiegły końca, a dziś musiałam zderzyć się z codziennością. Jednak wiem jedno. Wiedziałam to już wczoraj. Gdy po pożegnalnych buziakach, wykrzyczanej miłości do Lolka z balkonu, zamknęłam drzwi, a wszystko wróciło na swoje miejsce, czułam, że to był wyjątkowy czas. Wspólnie spędzone chwile wylądują w słoiczku wspomnień, aby ożyć już za parę miesięcy, 31 grudnia... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger