Gdy będę duża


Odkąd pamiętam, zawsze chciałam pracować z dziećmi. Gdy byłam kilkuletnią dziewczynką, marzyłam o byciu Wielką Panią Nauczycielką. Zakładałam dzienniki, prowadziłam lekcje (nie wiem dlaczego, ale najbardziej lubiłam nieposłusznych uczniów :D) i pisałam kredą po wszystkich meblach (ku przerażeniu mamy). Gdy byłam trochę starsza pragnęłam poważnych debat o literaturze. I gdy po pięciu latach nieustannego czytania, w jednej dłoni ściskałam dyplom, w drugiej zaś nadal kurczowo trzymałam moje dziecięce marzenia. Wiedziałam, że nadszedł ten dzień, w którym mogę być, kim chcę...

Niestety tak często bywa, że różowe okulary, nie tylko zsuwają się z mojego nosa, a wręcz roztrzaskują na milion kawałków w zderzeniu z rzeczywistością. Jednak, gdy dziś zatrzymuję się i rozglądam wokół to wiem, że to właściwa droga. I choć nie myślałam, że kiedyś będę pracować z AŻ tak małymi dziećmi, to wiem, że to jest ta rzecz, za którą warto być wdzięcznym.

Z perspektywy czasu widzę, że jest nawet lepiej. Dlaczego? To proste! Nie muszę być tą złą wiedźmą, która sprawdza im prace i nakazuje coś robić. Nie strofuję (no, może czasami...), nie zmuszam do przychodzenia, wszystko na luzie i z uśmiechem. Uwielbiam te momenty, kiedy siadamy na dywanie i czytamy książki, rozmawiamy na przeróżne tematy, uczymy się nowych technik plastycznych. Oczywiście, nie zawsze jest tak kolorowo. Nie wszystko można zaplanować, ułożyć i wygładzić, by było jak w zapisanym scenariuszu. Gdy w grupie dwudziestu osób, połowa jest ze zdiagnozowaną nadpobudliwością ruchową, a ja dowiaduję się o tym na koniec zajęć, to fakt - opadają mi ręce i w oczach mam łzy. Gdy podczas rozmowy o marzeniach, dziewczynka z łamiącym głosem prosi, aby jej tata wyzdrowiał, to czuję okropną bezradność. Jednak to tylko pojedyncze chwile, które uświadamiają mi, że to przecież życie. Ważne są te momenty, w których zamiast zwykłego powitania słyszę szeptane słówka do ucha "pani, kocham panią", małe rączki oplatające moją szyję i uśmiech zadowolenia.

Dziś, siedząc nad statystykami, spoglądam na liczby, które innym nic nie mówią. Jednak dla mnie to te ulotne chwile, które uczą mnie każdego dnia kreatywności, radości z małych rzeczy, dystansu i pokory.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger