Warmiński Jarmark Świąteczny 2014


Za co kocham Olsztyn? Za moje wymarzone, wyczekiwane cztery kąty, za pracę, którą uwielbiam i od niedawna za Jarmark Świąteczny. Raz w roku jest kilka takich dni, bardzo mroźnych i grudniowych (no dobrze, w tym roku akurat trochę deszczowych), podczas których mieszkańcy Olsztyna spotkają się na naszej niewielkiej starówce i wspólnie cieszą się z nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Jest w tym coś magicznego. Gdy stoi się w tłumie ludzi, w oczy zaglądają migoczące światełka, mroźne powietrze przeszywa nas na wskroś, a w tle słychać kolędy, śpiewane przez dorosłych i dzieci - to wiem, że to jest moje miejsce. 


W tym roku tak się złożyło, że jarmarkowa sobota była dla mnie sobotą pracującą. Jednak duch świąteczny mnie nie opuszcza, ponieważ tego dnia moje miejsce pracy zostało przeniesione na olsztyńską starówkę. :) I za sprawą tak szczęśliwego zrządzenia losu, połączyłam pracę z przyjemnością. 




Pierwszego dnia wybraliśmy się do centrum, aby obejrzeć lodowe rzeźby, które co roku są jedną z głównych atrakcji Warmińskiego Jarmarku Świątecznego. Niestety akurat ten dzień był bardzo nieprzyjemny i deszczowy, więc musiałam się natrudzić, aby nie wylądować obok lodowych skrzatów i nie stać się kolejną atrakcją dla zwiedzających. :P 




Spacerując kamiennymi uliczkami, można było również odwiedzić liczne stragany z przeróżnymi, świątecznymi skarbami: były tradycyjne ozdoby, rękodzieło, smakołyki oraz grzańce (ich zapach, niczym jesienna mgła, osiadał na starych, olsztyńskich kamienicach).



Drugi dzień (w tym roku odwiedziłam WJŚ dwukrotnie) był dniem pracującym. Jednak spędziłam go w tak cudowny sposób, że ciężko nazwać to pracą. Co robiłam? Czytałam świąteczne opowieści, robiłam bożonarodzeniowe kartki, piłam pyszną kawę i jak ktoś uważnie oglądał świąteczne wydanie TVP Olsztyn to wie, że podpowiadałam, jaką książkę wybrać na prezent...









Cieszę się, że w Olsztynie, w tym przedświątecznym szale są takie dni, w których możemy zatrzymać się choć na chwilę. Czasami w pogoni za idealnymi prezentami, układaniem bożonarodzeniowego menu i obowiązkową wizytą u fryzjera, ucieka nam to, co istotne. To cud życia, dar miłości i wiara, że nasze marzenia się spełnią...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger