Prawo wyboru: K. A. Tucker "Jedno małe kłamstwo"


Przychodzi taki moment, że po pięciu latach czytania "ambitnych" książek, mam nieodpartą potrzebę sięgania po lekkie lektury. Nie są to wyłącznie tzw. czytadła, bo wiele wybieranych przeze mnie pozycji porusza istotne tematy. Niemniej jednak wychodzę z założenia, że czas spędzony z książką musi być dla mnie chwilą relaksu, a nie męczarnią. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że granice mojego codziennego świata wyznaczają książki. I gdy już przychodzi ten magiczny moment, że dostaję porcję nowiutkich, pachnących tomiszczy, otwieram karton i przenoszę się do innego świata. :) To jest ten idealny moment, w którym przeglądam, wącham, dotykam i cieszę się jak dziecko, bo bezwarunkowo kocham książki! :D W byciu dorosłym jest jednak coś fajnego - można w końcu czytać to, co nas naprawdę interesuje. 

Muszę się Wam do czegoś przyznać: wybieram lektury po okładkach. Tak, wiem, nie ocenia się książki po okładce. To takie nieprofesjonalne z mojej polonistycznej strony! Ale tak mam. Czytam pozycje, które w jakiś sposób mnie zaintrygują. Te nieszczęśnice, które zostały ubrane w bezbarwne, nudne okładki muszą mnie bardzo mocno nakłaniać, abym je przeczytała.

Odłożyłam właśnie najnowszą powieść K. A. Tucker pt. Jedno małe kłamstwo. Jest to kontynuacja losów sióstr Cleary, które opisane były w poprzedniej powieści tej autorki, Dziesięć krótkich oddechów. Przyznam się, że nie czytałam pierwszej części. Jednak nie miałam wrażenia, że coś mi umknęło. W książce opisane są losy młodszej z sióstr, Livie. Starsza, Kacey - bohaterka pierwszej części, jest tu jedynie tłem dla spokojnej i ułożonej Livie. 

Powieść napisana jest lekkim, przyjemnym językiem. Czyta się ją jednym tchem... Jednak jest to książka, która razi swą naiwnością. Ok, lubię książki z happy endem. Niemniej, nawet ja, niepoprawna romantyczka, czasami duszę się tym różem. Jak dobrze, że ten róż w Jednym małym kłamstwie ma zazwyczaj słodko-gorzki smak...

Reasumując, jeśli jesteś kimś, kto chętnie poczyta o pierwszej miłości, studenckim życiu, pierwszych rozczarowaniach i trudnych wyborach to Jedno małe kłamstwo K. A. Tucker jest idealną lekturą dla Ciebie. Może nie znajdziesz w niej erudycyjnych wywodów, ale jest wiele emocjonujących momentów, a powieściowy amant to taki  trochę współczesny Heathcliff (bohater mojej ukochanej książki Wichrowe Wzgórza). ;) Czasami warto sięgnąć po książkę, aby poznać, porównać, ocenić i.. po prostu poczytać.

2 komentarze:

  1. To będzie zdecydowanie jeden z moich ulubionych blogów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger