Magia świąt


W moim olsztyńskim domu pachnie świętami. Jest magia. :) Cieszę się tym bardziej, bo to pierwsze Boże Narodzenie w naszych wymarzonych czterech kątach. I gdy już zbudowaliśmy sobie christmasowy fort to okazało się, że czas się pakować i ruszać w drogę...

Bardzo walczyłam z samą sobą, aby nie wpaść w szał świątecznych zakupów. Gdy w grę wchodzą te wszystkie światełka, bombki, aniołki i inne renifery to najrozsądniej prowadzić mnie za rękę po wszystkich sklepach z dokładną listą zakupów. 

Przez cały grudzień wprowadzałam stopniowo zimowo-świąteczne ozdoby. Zaczęłam niepozornie od poduszek, które od samego początku skradły moje serducho. Skończyłam na choince, która stoi teraz samotnie prawie 70 kilometrów stąd. Jednak jestem już dużą dziewczynką i wiem, że to nie świąteczne bibeloty, wyczekiwane prezenty są magią tych dni. To moi bliscy, za którymi tęsknię każdego dnia; z którymi mogę się spotkać i dzielić ten wyjątkowy czas. Dlatego teraz z radością idę piec ciasto z Mamą, a Wam przesyłam garść pozytywnej, świątecznej energii. Niech magia trwa. Czasem wystarczy tylko pomyśleć życzenie...





Kocham ciasto drożdżowe! :D






Wysyłacie kartki świąteczne? To piękny zwyczaj, który mam zamiar podtrzymać w mojej rodzinie.









Mój prezent mikołajkowy. Uwielbiam ten sweter!

Lektury świąteczne wybrane i w drogę! ;)

Zaczarowanych Świąt! ;*

4 komentarze:

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger