"Lewa strona życia" | Lisa Genova

"Lewa strona życia" | Lisa Genova



Mam wrażenie, że to było wczoraj. Siedzimy oboje na kanapie w zimowy, a może wczesnowiosenny wieczór. Większość świata zakrywa mi coraz większy brzuch, w którym tańce urządza sobie Liśka. Rozpycha się pod żebrami, co rusz obijając mi prawą nerkę. Wypina pupkę, która naciąga mi skórę do granic możliwości. Głaszczę ją czule w nadziei, że zmieni pozycję. Nic. Jedne co mogę, to przeniesienie ciężaru na drugi bok. Sapię przy tym jak parowóz. 

Oglądamy film, który od pierwszych chwil wciąga i wzrusza mnie niemiłosiernie. Nie wiem, czy płynące strumieniami łzy to faktycznie wpływ fabuły, czy jednak szalejące hormony. Chyba jednak film, bo wiele miesięcy później wracam do niego myślami. Siedzi głęboko, utkwiony w pamięci niczym drzazga. Z czasem dowiaduję się, że była to adaptacja powieści Lisy Genovy, a Julianne Moore - odtwórczyni głównej roli w filmie - otrzymuje Oscara w kategorii aktorka pierwszoplanowa. Zasłużenie. 

Cztery lata później przełamuję barierę strachu, że Genova pisze smutno i o chorobach i sięgam po moją pierwszą powieść pisarki. Z książką rozprawiam się błyskawicznie. I chcę więcej. 


Jesteśmy tu, by celebrować życie jakie mamy, a nie rozczulać się nad tym, które straciliśmy.


Nie dziwi mnie wybór tego cytatu na okładkę powieści Lewa strona życia Lisy Genovy. Doskonale oddaje przesłanie autorki. Genova prowadzi nas wraz ze swoimi bohaterami przez kolejne strony w największym skupieniu, z niesamowitą skrupulatnością opisując trudny uraz neurologiczny. Jednocześnie pobudza naszą empatię i skłania do skupienia się na tym, co mamy. Nie na tym, co tracimy.

Trzymam się tej myśli.

Dane techniczne

Lisa Genova
Lewa strona życia 
Wydawnictwo: Filia
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432 

"Moje ciało należy do mnie! | vlog

"Moje ciało należy do mnie! | vlog

zdjęcie jest ilustracją do tekstu

Pamiętacie wąsatego wujka, który witał się z Wami w dzieciństwie soczystym buziakiem? A może była to ciocia z lepiącymi się od szminki ustami? I niechęć pomieszana z poczuciem obowiązku. No właśnie, ja pamiętam to doskonale... Tak samo, jak uwagi rzucone mimochodem, że to nieładnie odmówić przywitania w podyktowany przez dorosłych sposób. 

Dziś, gdy o tym myślę, mam ochotę przenieść się w czasie i pokazać tamtym dorosłym książkę Moje ciało należy do mnie!, która powinna być obowiązkową lekturą każdego rodzica. 

O tym, jak ważne jest poszanowanie granic cielesności wyznaczanych przez dziecko (nie rodzica!) oraz o nauce asertywności opowiadam w poniższym filmie. 

Zapraszam serdecznie do oglądania i wspólnego czytania. To przede wszystkim!




Dane techniczne książki

Praca zbiorowa
Moje ciało należy do mnie!
Wydawnictwo: Prószyński S-ka
Oprawa: twarda
Sugerowany wiek odbiorcy: 3+




"PS Kocham Cię na zawsze" | Cecelia Ahern

"PS Kocham Cię na zawsze" | Cecelia Ahern



Najpierw obejrzałam film. Potem sięgnęłam po książkę. To było lata temu. Morze, wypełniona po brzegi plaża i ja zalana łzami doczytująca "PS Kocham Cię" Cecelii Ahern. 

To było moje pierwsze spotkanie z autorką. Potem potoczyło się lawinowo, czytałam wszystkie jej książki, jakie wpadły mi w ręce. Gdy zobaczyłam, że powstała kontynuacja opowieści o Holly wiedziałam, że po nią sięgnę. Nie obawiałam się, bo przecież to Ahern. Nadal w formie. 

Wydawałoby się, że o śmierci trzeba smutno. I tak też jest, ale tylko po to, aby za moment uśmiechnąć się. Jest w tej historii coś prostego, prawdziwego, a jednocześnie pokrzepiającego. Listopad to dobry czas na nią.


🍁🍂🍃

Zapraszam również do wysłuchania krótkiej recenzji w wersji wideo. 👇 




Dane techniczne

Cecelia Ahern
PS Kocham Cię na zawsze
Wydawnictwo: Akurat
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448

Pamięć

Pamięć

Obraz jest ilustracją do treści.


Gdy wszystko wokół powoli chowa się pod płaszczem nocy, ciszę przerywają tylko szeleszcząco-stukające odgłosy zza ściany. Kładziemy się wtedy wtulone, zacierając granicę między nami. Upychamy zmęczenie, przeganiamy to, co dziś uwierało, muskając kolana obolałe od potknięć. 

- Mamo, dziadek Witek mnie widzi? 
- Pewnie. Patrzy na Ciebie z nieba. 
- Mamo, nie widzi! Zobacz, nie macha mi! 
Milknę, aby dodać po chwili: 
- Za każdym razem kiedy będziesz czuła ciepło w brzuszku pomyśl, że dziadziuś do Ciebie macha. 
- A daleko jest? 
- Trochę daleko, bo niebo jest daleko. Ale i blisko, bo jest też w Twoim serduszku i moim, i tatusia, i babci Basi... 
- Zobacz, mamo! - Lili zaczyna głaskać się po brzuchu - głaszczę dziadka Witka. 

Rozmawiać z trzylatkiem o śmierci bliskich nam osób to totalna abstrakcja. Mówić jednak o nich, to pamiętać. A jeśli się pamięta, to oni wciąż z nami są. 

Niech to będzie dla nas wszystkich dobry dzień. 💫💙

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" | Holly Ringland

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" | Holly Ringland

Obraz jest ilustracją do tekstu.

Zrozumiałe było, że czas spędzony w ogrodzie to czas milczący. Jak w bibliotece - wspomniała kiedyś matka, idąc wśród adiantum. Chociaż Alice nigdy nie była w bibliotece - nie widziała w jednym miejscu tylu książek, że nie mogła sobie tego wyobrazić, nie słyszała szelestu przewracanych stronic - dzięki opowieściom mamy miała wrażenie, że tego zaznała. Wyobrażała sobie, że biblioteka musi być cichym ogrodem książek, gdzie historie rosną jak kwiaty.
Holly Ringland, Wszystkie kwiaty Alice Hart



Z rozmysłem wybrałam ten fragment. Mam poczucie, że w nim zawarte jest wszystko, czego możemy się spodziewać po historii Alice, bohaterki debiutanckiej powieści Holly Ringland. Matczyną i niespełnioną miłość, niesłychaną wrażliwość na kwiaty i książki, które z wiekiem staną się kluczem otwierającym drogę do duszy zagubionej dziewczyny. 


Na pierwszy rzut oka można powieść Ringland pomylić z zielnikiem. Każdy rozdział zapoczątkowany jest opisem wybranej rośliny, która nie pojawia się tam przypadkowo. Autorka umieściła je z rozmysłem, nadając rys temu, co dalej. Ponadto całość ozdobiona jest subtelnymi rycinami z florystycznym motywem. Prezentuje się naprawdę pięknie.

Obraz jest ilustracją do tekstu.


Ciekawa forma to nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po książkę. Zachwyciła mnie przede wszystkim językiem. Choć momentami poetycznym, wysublimowanym, to jednak lekkim w odbiorze. Sama historia Alice zaś do lekkich nie należy. Jest przemoc. Co prawda, nie wprost i przekazana raczej w stonowany sposób, który nie razi. Ale to właśnie trauma przeszłości i tragiczne wydarzenia wczesnych lat dzieciństwa rzucają cień na dorosłe życie kobiety. Wszystko zaś podszyte jest wszechogarniającą naturą, która koresponduje z emocjami każdego z bohaterów powieści Ringland. 


Jest w tej powieści coś baśniowego, a jednocześnie dojmującego. Czytałam opinie o widocznym rozdźwięku między opisami wczesnych lat dzieciństwa a późniejszymi losami Alice. Być może wymagający czytelnik wyczuje tu pewną nierówność. Sądzę, że jest ona jednak uzasadniona. Mnie historia tej dziewczyny zachwyciła i mam nadzieję, że Was również oczaruje. Jeśli po nią sięgnięcie, jeśli się zdecydujecie. 

Obraz jest ilustracją do treści.


🍁🍂🍁


O powieści Wszystkie kwiaty Alice Holly Ringland opowiadam również w tym odcinku. 👇



Dane techniczne 

Holly Ringland
Wszystkie kwiaty Alice Hart
Wydawnictwo: Marginesy
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416

Zakalec

Zakalec

do utraty tchu blog


Niedzielny poranek rozmył się w mglistych granicach jesieni. Flanelowa koszula i kubek gorącej herbaty. Zza ściany dobiega coraz głośniejszy dialog kucyków Pony. W głębi mieszkania czuję Jego cichy oddech, zmęczony po nocnej zmianie. Mój wzrok przesuwa się po szybie naznaczonej wyschniętymi kroplami deszczu, aby spocząć na dwóch pękatych dyniach. Dzień zapowiada się pogodny, idealny na spacer po łąkach przy lesie. Musi być też idealny na wekowanie słoików.


Wyłuskując z miękkiego miąższu pestki, myślę o cieście, które wprasza się niezmiennie od lat o tej porze roku. Później wyciągam gorącą formę z piekarnika, zapach cynamonu rozpływa się po kątach. Lisi palce niecierpliwie skubią zarumieniony brzeg. Nalewam pełny kubek mleka i kroję z rozkoszą grubaśny kawał ciasta. Moim oczom ukazuje się wspaniale doskonały i wilgotny... zakalec.


Niespodziewanie w mojej głowie pojawia się myśl o tym, co ostatnio przeczytałam w sieci: życzę Wam, abyście byli tak szczęśliwi, jak na Facebooku. Mogłabym wrzucić zdjęcie z ciastem na moje kanały społecznościowe z rozczulającym opisem, opiewając dary jesieni. Pominąć to, że w środku coś nie wyszło. A przecież każdego dnia się potykam. Czasami są to drobne obtarcia, innym razem upadki, po których zbieram się z podłogi dłuższą chwilę. Ty też. Nie ściemniaj. Pokazujemy to, co wygodne, resztę chowamy pod podszewką. Uwiera, dokucza, zmieniamy pozycję na dogodniejszą. Ja już wiem, że nie mam na to ochoty. Nie chcę iluzji, zapychać się złudzeniem i przekonywać samą siebie, że jestem syta. 


Bo niekiedy jest fajnie, tak po prostu, że chce się zatrzymać kadr codzienności i pokazać. Innym razem jest do dupy tak, że gdyby nie ciągłe Mamo, nie chcę być sama! Chodź tu do mnie!, to zakopałabym się pod kocem i nie wychodziła. Zazwyczaj jest zwyczajnie. Normalnie. Stabilnie. I to właśnie tę powszedniość cenię najbardziej. Moim marzeniem jest przekazać Jej, że kiedyś upiecze najpiękniejszy tort, ale może wyjść też zakalec. I bardzo chciałabym, aby potrafiła go przełknąć i przyznać się, że teraz faktycznie coś nie wyszło. Żeby nie uwierała Ją żadna podszewka. Żeby nie okłamywała samą siebie. Żeby była gotowa na to, że jesteśmy i razem przetrawimy tego gniota. Że może być zmęczona i to wcale nie wstyd. Bo plany mogą się rozsypać i nawet najlepszy planner nie pomoże. Bo możesz bardzo się starać i nie wyjdzie. Bo tak się czasami układa. I że wtedy warto chwycić rękę, która jest tuż obok.


A zakalec zjedliśmy we trójkę. Do ostatniego okruszka. 



Przyjdź z dzieckiem do biblioteki i odbierz Wyprawkę Czytelniczą w ramach projektu „Mała książka – wielki człowiek”!

Przyjdź z dzieckiem do biblioteki i odbierz Wyprawkę Czytelniczą w ramach projektu „Mała książka – wielki człowiek”!

mała książka - wielki człowiek, do utraty tchu blog


Właśnie przesłałam raport sprawozdawczy projektu "Mała Książka - Wielki Człowiek". Nie mogę przestać się uśmiechać, w środku przepycha się duma z satysfakcją. Zapijam je poranną kawą. 


Przez ostatnie 4 tygodnie rozdaliśmy 369 Wyprawek Czytelniczych dla maluchów, dzięki czemu pozyskaliśmy ponad 120 nowych czytelników. Być może nie są to oszałamiające liczby, zawsze mogliśmy dać z siebie więcej, rozdać więcej i więcej dzieciaków zapisać do biblioteki. Pewnie tak... Jednak jako osoba od lat związana z biblioteką wiem, że to pierwszy projekt od bardzo dawna, który daje tak realne efekty. 


do utraty tchu blog


To już druga edycja projektu zainicjowanego przez Instytut Książki, który ma na celu zachęcenie rodziców do systematycznego odwiedzania biblioteki ze swoimi dziećmi oraz do wypracowania rytuału codziennego czytania książek. Po pilotażowej edycji, którą przeprowadziliśmy w ubiegłym roku wiedzieliśmy, że jest kilka rzeczy do poprawki. Od września rozdajemy wyprawki na nieznacznie zmienionych zasadach. Fakt, że w miesiąc wydaliśmy ponad 100 (!) książek więcej niż przez całą poprzednią edycję mówi sam za siebie.



Jako filolog polski, pracownik biblioteczny i przede wszystkim mama małej dziewczynki zakochanej w książkach jestem przeszczęśliwa z możliwości koordynowania tak wspaniałego projektu. Głęboko wierzę, że książki otwierają nas na świat. Pozwalają lepiej poznać nie tylko drugiego człowieka, ale i nas samych.  


Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko czytało, wskaż mu drogę do książek. Czytaj, baw się książką, zaprowadź do biblioteki. Stwórz przestrzeń przyjazną czytaniu. Instytut Książki wychodzi Ci na przeciw - możesz na start otrzymać Wyprawkę Czytelniczą i razem z dzieckiem odkryć świat literatury. 

Mała Książka - Wielki Człowiek. O co chodzi?

Każde dziecko ur. w latach 2013 – 2016 r., które przyjdzie do jednej z bibliotek biorących udział w projekcie (w Olsztynie jest to 11 filii Miejskiej Biblioteki Publicznej), otrzyma w prezencie Wyprawkę Czytelniczą, a w niej: 
  • książkę, dostosowaną pod względem formy i treści do potrzeb przedszkolaka i spełniającą najwyższe standardy w projektowaniu pięknych i mądrych książek dla najmłodszych; 
  • broszurę dla rodziców, która przypomina o korzyściach wynikających z czytania; 
  • Kartę Małego Czytelnika do zbierania naklejek. 

Za każdą wizytę w bibliotece, zakończoną wypożyczeniem minimum jednej książki z księgozbioru dziecięcego, Mały Czytelnik otrzyma naklejkę, a po zebraniu dziesięciu zostanie uhonorowany imiennym dyplomem potwierdzającym jego czytelnicze zainteresowania. 


WAŻNA INFORMACJA! 
Dziecko, które odebrało wyprawkę w poprzedniej edycji, może ponownie przystąpić do projektu i odebrać nową (inną niż poprzednio) książkę.

 
 🍁📚🍂


Zapraszam również do obejrzenia krótkiego filmu, w którym opowiadam o projekcie "Mała Książka - Wielki Człowiek". 👇



Skrawki dnia

Skrawki dnia

do utraty tchu blog


Nie byłam i byłam. Bardzo chciałam i nie chciałam. Tak to chyba już bywa, że czasami nie wychodzi. Czasami podejmuje się decyzje, że tak jest lepiej. Innym razem płynie się na fali codzienności. Nie kryje się za tym nic szczególnego, nie ma tragedii i nie ma ekscytacji. Po prostu. Pomiędzy było zwyczajne życie, obowiązki, tulenie o poranku i zasypianie z książką w ręku. Są za to psie łapy, które wystukują rytm o podłogę. Nic więcej i aż tyle. 


Wciąż piszę. W międzyczasie. Urywki, skrawki dnia powszedniego. Tych mam najwięcej. Niekiedy łapię się na tym, czy jeszcze potrafię. Słowa pojawiają się nagle, tak ciężko je chwycić, zatrzymać. Są jednak jak powietrze, bez nich mój oddech staje się nierówny.


🍁🍂🍃


Ostatnio przeczytałam we Wszystkich kwiatach Alice Hart Holly Ringland, że każdy powinien mieć miejsce, które jest jego i ludzi, do których należy. 


Pamiętam naszą kuchnię, która w oczach kilkuletniej dziewczynki wydawała się ogromna niczym sala balowa. Jej ściany otulała brązowa boazeria. Siadałam na blacie kuchennym w kącie, tuż przy samym oknie, wypatrując powrotu ze szkoły starszych sióstr. Nad szafkami zawieszona była drewniana półka z milionem poustawianych puszek. Każda z nich kryła coś zupełnie innego niż wskazywała etykieta. Moją ulubioną była żółta po rozpuszczalnym kakao, bo - choć dawno nie było w niej słodkiego pyłu - jej zapach nadal przewodził ten wyjątkowy smak. W drugim kącie stała kuchnia kaflowa, przy której gotowała mama. 


Dziś nie ma półki, nie ma też rozgrzanej do czerwoności płyty kuchennej. Patrzę na Lilkę, która upycha sobie kolejnego drożdżowego rogala. Jej policzki nadymają się jak u chomika, a z ust wypadają okruszki. Patrzę na bigos, który od dłuższego czasu przygotowuje mama. Pokrywka podskakuje na garnku, wydając ciche pomruki. W koszu stoją dojrzałe jabłka, które przynieśliśmy z ogrodu. Sięgam po kawę, wdycham zapach naszego domu i myślę, że każdy powinien mieć miejsce, które jest jego i ludzi, do których należy.


🍁🍂🍃 


do utraty tchu blog


O książkach nadal opowiadam, od jakiegoś czasu TU


5 książek dla dzieci o miłości + FILM

5 książek dla dzieci o miłości + FILM



Jak pokazać miłość? Czy można ją zmierzyć? I czy w sercu rodziców znajdzie się miejsce dla wszystkich? O miłości trzeba i można rozmawiać na wiele sposobów. Jednym z najprzyjemniejszych jest wspólne czytanie, które może być początkiem wspaniałej dyskusji. 


Zapraszam Was na film, w którym opowiadam o 5 kultowych już książkach dla maluchów o miłości i emocjach: 
  1. Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham Sam McBratney
  2. Wszystkich Was kocham najbardziej Sam McBratney
  3. Miłość Astrid Desbordes
  4. Proszę mnie przytulić Przemysław Wechterowicz
  5. Najbardziej przytulaśny przytulasek Sarah Nash 



Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger