"Wyścig po Złotego Żołędzia" | Katy Hudson

"Wyścig po Złotego Żołędzia" | Katy Hudson

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Kupiliśmy memo. Z Psim Patrolem. Już się cieszyłam na popołudnie przy wspólnym stole. Zepchnęłam w ciemny zakamarek pamięci wspomnienia ostatniej partyjki w Piotrusia Pana w wersji z Krainą Lodu - pierwsze rozdanie poszło gładko, Liśka zaakceptowała zasady. Przy kolejnych zgarniała wszystkie karty z Elsą i Anną, nam zostawiała resztki z Olafem, Svenem i Kristoffem... 


No nic, pomyślałam, trzeba podjąć kolejną próbę. Zajęliśmy miejsce wokół stołu i się zaczęło. 
- Nie wygrałam! Zobacz, nie wygraaaaałam! Nie lubię tej gry! Was nie lubię! Nie kocham! Tylko Bilbo kocham! 
Przewróciłam oczami, wzięłam oddech i zaczęłam na spokojnie tłumaczyć. Jednak rozpacz naszej czterolatki wracała jak bumerang przy każdej kolejce. 


Wieczorem, tuż przed snem, sięgnęliśmy po kolejną książkę z bibliotecznego stosu. Zerknęłam na tytuł i uśmiechnęłam się przebiegle. Oooo, tu cię mam, gagatku! - pomyślałam i zaczęłam czytać.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


"Wyścig po Złotego Żołędzia" Katy Hudson

Fani książek z wydawnictwa Amberek z pewnością znają królika, który miał za dużo marchewek lub żółwia, który miał dość zimowych zabaw. To zabawne, krótkie historie o zwierzętach i ich przygodach. W kolejnej części poznajemy wiewiórkę, która musi być zawsze pierwsza. Najbardziej na świecie lubi wygrywać i udaje jej się to przez ostatnie osiem lat podczas Wyścigu po Złotego Żołędzia. Jednak tym razem zmienia się regulamin i okazuje się, że wyścigi stają się zawodami drużynowymi...


Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Wiewiórce ten pomysł bardzo się nie podoba. Bardzo! Bo jak to drużynowe? Przecież nikt nie jest tak szybki jak ona! Przecież Królik, Żółw czy Bóbr jej w niczym nie pomogą. I co z tego, że to jej przyjaciele...


Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Czy, aby zwyciężyć trzeba zawsze być pierwszym na mecie? Czy trzeba być we wszystkim najlepszym? O tym jest właśnie ta książka. I jeszcze o tym, że czasami lepiej odpuścić, aby nie stracić tego, co naprawdę jest ważne. 


Zdjęcie jest ilustracją do treści.



Dane techniczne książki

Wyścig po Złotego Żołędzia"
tekst i ilustracje: Kate Hudson
wydawnictwo: Amberek
ilość stron: 40

Poranki mają zapach kawy

Poranki mają zapach kawy

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Poranki mają zapach kawy. Najbardziej lubię te wolne, kiedy nie trzeba w popłochu zbierać rozrzuconych toreb, w biegu całować małe czoło, wtulać się w ciepłe jeszcze snem ramiona. Możemy wtedy tkwić w zawieszeniu między nocą a dniem, gdy dzieli nas krok od tego, co przyniosą kolejne godziny. Wijemy kokon z kołdry upychając bose stopy, które Bilbo z upodobaniem podgryza. Pijemy niespiesznie kawę z ogromnych kubków i rozmawiamy o wszystkim i o niczym. 


Tak było i tym razem. Wychyliłam ostatni łyk zimnej już kawy i postanowiłam wygrzebać się z pościeli. Po drodze odrzucałam tuziny pluszaków, które Liśka zdążyła ułożyć wokół nas. Zerknęłam na podłogę, aby uchronić się przed zderzeniem z szatańskim klockiem Lego, który z pewnością leży gdzieś zapomniany pod łóżkiem. Odrzuciłam kołdrę z impetem, dając upust porannej energii po spożyciu odpowiedniej ilości kofeiny. Nie przewidziałam jednak, że tuż obok stoi kubek, który upadając zostawił po sobie czarne ślady. Kolejne 40 minut spędziłam na zmywaniu fusów z tapicerki łóżka, białego (WTF!) dywanu i wymianie pościeli. 


Postanowiłam nakarmić psa. Zanurkowałam w szafie w poszukiwaniu ogromnego worka z karmą. Wystarczyła chwila, aby pełna miska karmy poszybowała do góry, wyrzucając konfetti z psiego żarcia na moją głowę, a potem w najciemniejsze zakamarki szafy.


Po śniadaniu wygnałam ich do lasu. Odchodzili w promieniach mroźnego słońca, a ja układałam plan każdej sekundy w samotności. Nie zdążyłam domknąć drzwi, gdy już wrócili. Błoto oblepiało buty, sterczało z kieszeni i roześmianego pyska Bilbo. Podwinęłam rękawy i ruszyłam w kierunku łazienki, zgarniając po drodze psa.


Po obiedzie padłam na kanapę z kolejnym kubkiem parującej kawy, unosząc co chwila nogi, pod którymi Liśka czołgała się z psem. 
- Tam jest moja spinka! I moja opaska, i kredka! - docierają do mnie przytłumione okrzyki córki, która przyklejona do podłogi zagląda pod kanapę.
- Musimy to podnieść, odsunąć... - podejmuje po chwili Lilka. Przesuwamy kanapę, odkrywając nową cywilizację, która żyje sobie w najlepsze w ciemnościach. Kłęby kurzu patrzą na mnie z wyrzutem, rzucam cholerą pod nosem i ruszam po odkurzacz i mopa. Po chwili mam czystą podłogę pod kanapą, wokół kanapy, pod komodą, w przedpokoju i w kuchni. 


Poranki mają zapach kawy. Lubię też te w tygodniu, gdy siedzę w ciepłym biurze. Za małymi drewnianymi oknami starej kamienicy słychać ostatnie podmuchy nocnej wichury. Miasto powoli zaczyna nowy dzień, a ja w ciszy zbieram się do pracy. Za kilka godzin zamknę drzwi i wrócę do swojego chaosu. Z nią, z nim i psem. I wszystko znów będzie na miejscu. Tym najbliższym, najdroższym.


Zdjęcie jest ilustracją do treści.


"Małe kobietki" | Louisa May Alcott

"Małe kobietki" | Louisa May Alcott

Obraz jest ilustracją do treści.


Gdy pod koniec ubiegłego roku zobaczyłam przepiękne wydanie Małych kobietek Louisy May Alcott, wiedziałam, że z tą książką wejdę w nowy rok. Twarda oprawa, subtelna grafika okładkowa i do tego ilustracje wplecione w tekst. Wydawnictwo MG wykonało świetną robotę. Zachwycałam się przy każdym czytaniu. 


Mija ponad 150 lat od pierwszego wydania powieści, która uznawana jest za klasykę literatury. Nie bez powodu znalazła się na liście BBC 100 książek, które należy przeczytać. Opowieść o rodzinie Marchów doczekała się również licznych ekranizacji. Najnowsza, w reżyserii Grety Gerwig, właśnie weszła na ekrany kin. To za sprawą filmu, który otrzymał 6 nominacji do tegorocznych Oscarów, o książce Alcott znów jest głośno. I dobrze, bo to pozycja, na którą naprawdę warto zwrócić uwagę.


Obraz jest ilustracją do treści.


Między dzieciństwem a dorosłością

Ameryka, lata 60. XIX wieku, czas wojny secesyjnej. Cztery dziewczynki wraz z mamą mieszkają w skromnej posiadłości Orchard House. Ojciec przebywa w tym czasie na wojnie. 


Na kartach powieści Alcott rozpisuje losy czterech dziewczynek, które starają się, aby ich uboga codzienność nabrała barw. Towarzyszy im nastoletni Laurie, który wraz ze swym zamożnym dziadkiem mieszka w sąsiednim domu.


Można wiele napisać o postępowości autorki, która odważnie - jak na tamte czasy - przemyca wątki feministyczne. Na uwagę zasługują wpajane przez matkę bohaterek ideały wolności, wsparcie w spełnianiu marzeń, akceptacja indywidualności każdej z dziewcząt. Alcott konsekwentnie rozpisuje charakter każdej z nich. Mamy tu opanowaną i stateczną Meg, rozbrykaną i butną Jo, lękliwą Beth oraz nieco rozpieszczoną Amy. Można również tu ponarzekać na moralizatorski ton i dość nachalne rodzinne szczęście. Nie zapominajmy jednak o czasach, kiedy powieść powstała...


Nie będę oryginalna - Jo jest mi najbliższa. Jej buntownicza natura, chęć pisania i marzenia o niezależności. To wszystko, co chciałabym przekazać mojej córce. Bo w życiu nie o posłuszeństwo i o grzeczność chodzi. Wydaje się, że i Alcott była podobnego zdania, bo Jo jest jej literackim alter ego.




Nie będę siedzieć i czekać na jakiegoś mężczyznę, który da mi niezależność. Mogę zapewnić ją sobie sama

Te słowa Louisa May Alcott powtarzała podobno wielokrotnie. Jej biografia jest szalenie ciekawa. Wychowana w duchu filozoficznym (ogromny wpływ miał na nią ojciec), była weganką i najwyraźniej - feministką, bo z zapałem angażowała się w inicjatywy w obronie praw kobiet. Pracowała przez całe swoje  życie, wierząc jednocześnie, że wszyscy są równi bez względu na płeć. W historii sióstr March wiele jest odniesień do jej życia prywatnego, ale z pewnością zostały one podkolorowane na potrzeby dziewczęcej powieści dla młodzieży. Pisarka wahała się, czy powinna podjąć się tego zadania. Podołała. Co więcej, Małe kobietki to początek sagi (sprawdź: Dobre żony, Mali mężczyźni i U progu życia). 


Na szklanym ekranie

Najnowsza ekranizacja właśnie trafiła do kin. Nie mogę się doczekać seansu, ale zanim to nastąpi chciałabym zapoznać się ze starszą wersją, tą z 1994 roku. 


Zapraszam jednocześnie do obejrzenia filmu, w którym opowiadam (i pokazuję przepiękne ilustrowane wydanie) o "Małych kobietkach" Louisy May Alcott.




Dane techniczne książki:

tytuł: Małe kobietki 
autor: Louisa May Alcott
wydawnictwo: MG
oprawa: twarda
liczba stron: 233

One Little Word #2020

One Little Word #2020

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Jest pierwszy noworoczny wieczór. Za ścianą, przy świetle kolorowych lampek zawieszonych na drewnianym regale, śpi Lisia. Z łazienki dobiega mnie szum wody. Siedzę na kanapie, pod choinką drzemie Bilbo. Niedawno skończyliśmy oglądać drugą część Czarownicy. Uśmiecham się na myśl o naszych durnych żartach, które po 14 wspólnych latach chyba tylko nas śmieszą. Czuję spokój. Bezkresny spokój, który otula mnie od stóp do głów, wypełnia przy każdym oddechu. Dopiero teraz dociera do mnie, jak ciążyły na mnie ostatnie dni, tygodnie, miesiące. 


Gdzieś na dnie tli się radość. Nadzieja. Wdzięczność. Nie mam planów. Męczą mnie one niemiłosiernie. Zerkam na ubiegłoroczną vision board ze słówkiem flow. Czy faktycznie je poczułam? Przebiegam myślami przez 2019 rok. 


Byłam mamą i żoną

Potykałam się przy tym, gubiłam. Chwytałam szczęście, tuliłam godzinami, całowałam obolałe miejsca, wypełniałam przestrzeń między nami rozmowami, niekiedy ciszą. Piekliłam się, krzyczałam, wyrzucałam sobie słabość. Zapętlałam, kluczyłam, aby dojść do tego samego wniosku, co rok temu. 

Bo wiecie, nie ma co ukrywać - dla mnie to, co w sercu zawsze będzie najważniejsze. Owszem praca jest dla mnie niezwykle istotna. Uwielbiam zadania, w których mogę rozwinąć skrzydła. Sięgnąć po coś, co wcześniej nie było w moim zasięgu. Jednak ostatnie miesiące wyraźnie uzmysłowiły mi, że to nie nowe stanowisko, kolejny wywiad, zaproszenie do telewizji sprawiają, że uśmiecham się na myśl o mijającym roku. To Ona. I On. Nie jest między nami idealnie, nigdy nie było. Kłócimy się, krzyczymy, tupiemy nogami. Ale każdego dnia pracujemy nad tym, co nas łączy. O to chyba w tym wszystkim chodzi.

Czytałam

Książki są dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Podobnie jest z Lisią, z którą czytałyśmy każdego dnia. Poddałam się mojej słabości do literatury dziecięcej, nie wzbraniałam się i po prostu pisałam o niej. Podzieliłam się z Wami pięknymi tytułami, idąc krok dalej - zaczęłam o nich mówić nie tylko poprzez social media, ale również w filmach, które regularnie pojawiały się na moim kanale.

Książki. Nie chcę się już rozdrabniać. To o nich chcę pisać, o nich chcę opowiadać.


Pisałam

Odważyłam się. Napisałam coś pełnego. Już wiem, że mogę, że potrafię. To nie tylko krótkie zapiski na blogu, skrawki dnia, moje domowe historie.


Pozwoliłam sobie na flow. Jestem wdzięczna. Uważna. Teraz czas na radość.
Moje One Little Word na 2020 rok to joyful.

Książkowy Kalendarz Adwentowy #4 | "Śnieżna siostra"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #4 | "Śnieżna siostra"

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Ach, jak długo przyszło mi czekać, aby móc ją Wam w końcu pokazać! To absolutnie najpiękniejsza książka, jaką posiadamy w swoich zbiorach. Zachwyca wydaniem, ilustracjami i treścią. Jestem w niej zakochana i mam wielką nadzieję, że Lisia kiedyś również zostawi między jej kartkami kawałek swojego czytelniczego serduszka. 

"Śnieżna siostra" Maja Lunde


Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Gdy wszystko wokół się skrzy, a w Twoim sercu ciemność. Gdy bardzo chcesz, ale nie potrafisz. Gdy bardzo się starasz, ale nie wychodzi. Gdy bardzo tęsknisz, ale to już nie wróci. 


O tym jest Śnieżna siostra. I jeszcze o tym, że czasu się nie przyspieszy, góry się nie przeskoczy, że potrzeba poczekać. Na zrozumienie, ukojenie. Jednak zawsze, ale to zawsze potrzeba miłości. Bez względu na wiek, czas i okoliczności. 


Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Mogłabym napisać o tej książce wiele. O jej pięknie. O tym, co za sobą niesie. Jednak tu nie potrzeba dużo słów. 


Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Niech to będzie wspólny czas. Bez trudu, bez smutku. Bądźcie szczęśliwi, w miłości i zdrowiu. W tych wyjątkowych dniach i w każdym momencie nowego roku.




Dane techniczne książki

Śnieżna siostra
Tekst: Maja Lunde
Ilustracje: Lisa Aisato
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda

Książkowy Kalendarz Adwentowy #3 | "Święta dzieci z dachów"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #3 | "Święta dzieci z dachów"

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Pojawiła się na mojej czytelniczej liście obok Prezentu dla Cebulki. Mam wielką słabość do książek z Wydawnictwa Zakamarki, a obie te książki zbierały bardzo dobre recenzje. Tegoroczne wydanie Kalendarza Adwentowego ułatwiło mi decyzję i właśnie te tytuły wylądują u nas teraz. 

"Święta dzieci z dachów" Mårten Sandén

Zdjęcie jest ilsutracją do tekstu.


Jest północ, dworzec kolejowy w Sztokholmie i troje małych uciekinierów z domu dziecka, Mago, Stella i Issa. Wokół czuć atmosferę Bożego Narodzenia, ale dzieci mają misję - muszę odszukać ojca jednej z dziewczynek. To nie przypadek, że tuż po przyjeździe spotykają bezdomnego, który nie pamięta kim jest. A już za chwilę poznają Piranię, dziewczynkę z dachów, która wprowadzi ich w tajemniczy świat osieroconych żyjących wśród kominów.


Dzieci mają 24 dni na przywrócenie pamięci swojemu nowemu przyjacielowi i na powrót ojca Mago. To również czas na znalezienie swojego miejsca na ziemi i ludzi, którzy się o nich zatroszczą.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Nie mogę pozostać obojętna na piękne, staranne wydanie tej książki. Do tego subtelne ilustracje Liny Bodé, które zdecydowanie kontrastują z tymi, które prezentowałam wcześniej.

Na chwilę obecną to dla nas książka wyciszająca, do poduszki, na sen. Z czasem do czytania w oczekiwaniu na Boże Narodzenie.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Zapraszam również do obejrzenia trzeciej części naszych przedświątecznych przygotowań, a w niej roziskrzony milionem światełek Olsztyn. 😍💫




👉 Zajrzyjcie jeszcze tu:


Dane techniczne książki

Święta dzieci z dachów
Tekst: Mårten Sandén
Ilustracje: Lina Bodén
Wydawnictwo: Zakamarki
Liczba stron: 100
Oprawa: twarda

Książkowy Kalendarz Adwentowy #2 | "Celestynka" i "Ekspres polarny"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #2 | "Celestynka" i "Ekspres polarny"

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu

- Nie ma naklejek... Chciałam taką z naklejkami. - patrzę na grymas niezadowolenia, który maluje się na jej buzi. Myślę o tym, ile czasu spędziłam na gromadzeniu tych książek, starannym owijaniu w papier, zarwanych wieczorów. Czuję jak robi mi się gorąco ze złości, uczucie narasta z taką prędkością jak rozrywanie paczki w rękach Lisi. 
- To twoja wina. Wychowasz rozkapryszoną pannicę, której wszystko się należy. - łajam się w duchu. Jednak po chwili dodaję na głos:
- A spróbuj ją chociaż otworzyć... - Lili spogląda na leżącą przed nią książkę. Podnosi i odkłada z rezygnacją.
- Nie mogę.
- Popatrz, ona ma takie ubranko. - wysuwam książkę z pudełka, prezentując zawartość. - To książeczka, która przypomina pudełko z zapałkami. Wiesz co to są zapałki?
Widzę to. Widzę jak jej oczy zaczynają skrzyć się zaciekawieniem. Chwytam się tej sekundy dziecięcej uwagi, wkładając w to całe umiłowanie do książek. Zaczynam snuć opowieść o małej zapałce, która nie chciała być jak inne. O zapałce, która nie bała się marzyć. 

Mogłam odpuścić i dać sobie spokój. Bo nie zawsze jest tak, że Lilka skacze z radości na widok kolejnej książki. Czasami czuje się znudzona, innym razem rozczarowana, bo minęłam się z jej oczekiwaniami. Jednak nie poddaję się w walce o to, aby książki były obecne w jej codzienności. 

Nie będę ściemniać - "Celestynka" nie okazała się miłością od pierwszych chwil. Jednak gdy zażegnałyśmy kryzys niespełnionych życzeń, okazało się, że to ta jedna z ulubionych... 

Czasami warto zawalczyć. Dać siebie więcej. Choć zdecydowanie łatwiej byłoby mi odłożyć książkę na bok i włączyć bajkę na Netflixie...


"Celestynka. Gwiazda na nocny niebie" Gaëlle Callac

 

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Celestynka trafiła do nas przy okazji. Wylądowała w koszyku podczas zakupu Ekspresu polarnego, o którym za chwilę. I nie było zachwytu od pierwszych chwil (patrz wyżej), wymagało to trochę więcej zachodu z mojej strony. Później jednak była ciekawość, była radość.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Celestynka jest jedną z zapałek, mieszkających w ciasnym pudełku. Jednak różni się od innych, nie zadowala ją bycie zwykłą zapałką. Celestynka chciałaby być gwiazdą, wskazać drogę rozbitkowi, rozświetlić świąteczne drzewko... Pewnego dnia pudełko otwiera się, a Celestynka trafia w ziębnięte palce dziewczynki...


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Nie tylko perspektywa historii tu zaskakuje - znana opowieść o dziewczynce z zapałkami opowiedziana przez jedną z zapałek. Na uwagę zasługuje również nietypowa forma książki, która pomyślana jest jako pudełko zapałek. Do tego piękne, utrzymane w ciepłych barwach ilustracje, które tworzą przytulną aurę podczas wspólnego czytania.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


🎄🎅🎄

"Ekspres polarny" Chris Van Allsburg

 

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Ta opowieść ma ponad 30 lat i ponad 12 milionów sprzedanych egzemplarzy (choć po ostatnim dodruku myślę, że znacznie więcej)...


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Jest wieczór wigilijny i wszyscy czekają na odwiedziny Św. Mikołaja. Szczególnie mały chłopiec, główny bohater opowieści Chrisa Van Allsburga. Jednak zamiast sań, pod jego domem pojawia się zaczarowany pociąg, tytułowy ekspres, który zabiera go na Biegun Północy. Razem z nim podróżują inne dzieci. Na miejscu chłopiec nie tylko spotyka Św. Mikołaja, ale nawet otrzymuje prezent - dzwonek pochodzący ze bożonarodzeniowego zaprzęgu. Tam przekonuje się, że niestety nie wszystkim dane jest usłyszeć jego dźwięk. Słyszą tylko ci, którzy naprawdę wierzą...


Podobno ta nowa wersja różni się od pierwszej. Podobno są źle wykadrowane grafiki, coś zostało ucięte, coś niedociągnięte... Nie mamy porównania. Jednak przekaz tej krótkiej historii urzeka i otwiera na dalszą rozmowę.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

🎄🎅🎄
 
Zapraszam również do obejrzenia drugiej części naszej przedświątecznej krzątaniny. Tam również opowiadam o wspomnianych książkach, prezentując to, co w środku. Ponadto są Mikołajki, pieczenie pierników, Bilbo i wspólna codzienność, która nabiera szczególnego znaczenia w grudniu.




Dane techniczne książek

1. Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie
Tekst: Gaëlle Callac
Ilustracje: Marie Desbons
Wydawnictwo: Tekturka
Liczba stron: 28

2. Ekspres polarny
Tekst i ilustracje: Chris Van Allsburg
Wydawnictwo: Tekturka
Liczba stron: 34

Książkowy Kalendarz Adwentowy #1 | "Prezent dla Cebulki"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #1 | "Prezent dla Cebulki"

zdjęcie jest ilustracją do tekstu

Ach, jak ja czekałam na ten grudzień! Wyglądałam go od października, po cichu nuciłam świąteczne piosenki, rozwieszałam po kątach sznury lampek i kupowałam książki do kalendarza. Teraz już bez ściemy i żenady cieszę się tym czasem. Mam nadzieję, że do mnie dołączycie i będziemy razem odliczać dni do Bożego Narodzenia.


KSIĄŻKOWY KALENDARZ ADWENTOWY

Gdy w ubiegłym roku po raz pierwszy sama przygotowałam kalendarz dla Lisi wiedziałam, że stanie się to naszą coroczną tradycją. Jednak tym razem odleciałam totalnie! Już dziś wiem, że przesadziłam i moje dziecko po całym miesiącu będzie rozpieszczone jak dziadowski bicz, ale co tam... 


Od dłuższego czasu myślałam o grudniu i tym, jak umilać nam ten czas oczekiwania. Wiedziałam, że będą drobne słodkości i zadania do wykonania wspólnie. Postanowiłam jednak, że dodam jeszcze książki. Miały to być lektury, które są ponadczasowe, wyjątkowe i zostaną z nami na lata. Ponadto Lili ma ostatnio słabość do wszelkich kolorowanek, książek z zadaniami i koniecznie z naklejkami. Dlatego wybrałam tylko kilka tytułów, a resztę uzupełniłam w księgarni TAK CZYTAM. 


Czy dużo mnie to kosztowało? To zależy... Książki kompletowałam od października, a książeczki kolorowanki zakupione były za niewielkie pieniądze (około 3-6 zł). Torebeczki wykonałam z białego i szarego papieru śniadaniowego, potem rozwiesiłam je na sznurku. 


"Prezent dla Cebulki"  Fridy Nilsson

zdjęcie jest ilustracją do tekstu


Nasz tegoroczny Książkowy Kalendarz Adwentowy rozpoczyna Prezent dla Cebulki autorstwa Fridy Nilsson, z ilustracjami Marii Nilsson Thore. To tytuł, który wracał do mnie od kilku lat, ale jakoś nie było nam po drodze. Dlatego, gdy zaczęłam kompletować książki do kalendarza, to właśnie on był tym pierwszym zakupionym egzemplarzem. Nie żałuję, bo to jedna z tych książek, które się pamięta. Na myśl, których uśmiecham. Pokrzepia, otula ciepłem i wiarą, że czasami coś się poplącze, ale można to naprawić, rozplątać. Czasami coś nie wyjdzie, ale warto próbować.


zdjęcie jest ilustracją do tekstu


Stig ma mamę i gdzieś daleko dziadka. Chłopiec niedawno rozpoczął naukę w pierwszej klasie i od tamtej pory mama zaczęła nazywać go Cebulką. Dla innych jest nadal Stigiem. Nadchodzi Boże Narodzenie i Cebulka ma dwa życzenia – chciałby dostać rower i tatę. Rower jest za drogi, a taty nie ma. Od zawsze. Podobno jest w Sztokholmie i Cebulka wierzy, że kiedyś pojedzie tam razem z mamą, aby odszukać tatę. Jednak mama nie pała entuzjazmem na myśl o tej wyprawie. Cebulka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce… 


To historia, ukazująca determinację tęsknoty, dziecięce pragnienia i marzenia, które nie zawsze są możliwe do spełnienia. Nawet jeśli bardzo się pragnie. Czasami to nie wystarczy. Szczęście zaś bywa proste, kryje się za codziennością, wyrozumiałością i poczuciem, że tuż obok jest ktoś, kto się o nas zatroszczy. 


24 rozdziały do czytania każdego dnia grudnia aż do Bożego Narodzenia. 

zdjęcie jest ilustracją do treści

zdjęcie jest ilustracją do treści

zdjęcie jest ilustracją do treści

VLOGMAS PO RAZ TRZECI!

Tak jest, będą vlogmasy! Nie ma szans na codzienne filmiki, ale postaram się o tygodniowe. Z naszą przedświąteczną krzątaniną, kalendarzem, radością... Będą też książki, bo w każdym filmie opowiem Wam o tej jednej, wyjątkowej. W pierwszym filmie pokazuję właśnie Prezent dla Cebulki.




Cieszę się, że w ubiegłym roku byliście z nami i mam nadzieję, że w tym roku też tak będzie. 


Do zobaczenia!


 Dane techniczne

Prezent dla Cebulki
Tekst: Frida Nilsson 
Ilustracje: Maria Nilsson Thore 
Wydawnictwo: Zakamarki 
Oprawa: twarda 
Liczba stron: 109 
Sugerowany wiek odbiorcy: +6

"Wróć, mój Wilku, wróć!" | Sandra Dieckmann

"Wróć, mój Wilku, wróć!" | Sandra Dieckmann

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Gdybym miała rozmawiać z dzieckiem o śmierci, sięgnęłabym po książki Barbary Kosmowskiej (Dziewczynka z parku, Niezłe ziółko lub opowiadanie Kolorowy szalik). Aby wspólnie z nim czytać i przeżyć ten czas. Nie spotkałam się jeszcze w literaturze dziecięcej, aby ktoś w tak subtelny i piękny, ale jednocześnie prosty i jasny w przekazie sposób pisał o stracie oraz odejściu. Jednak z zastrzeżeniem, że nie są to treści dla najmłodszych. Raczej dla dzieci nieco starszych, może powyżej 6 roku życia.


Gdybym jednak musiała opowiedzieć o śmierci maluszkowi, jak moja Lisia, to zdecydowałabym się na jeden tytuł - Wróć, mój Wilku, wróć Sandry Dieckmann od Wydawnictwa Amberek


Lisiczka i Wilk są nierozłączni. Razem odkrywają świat, zachwycając się drobnymi cudami dnia. Aż do czasu, gdy Wilk znika. Lisiczka szuka go wszędzie, czując jednocześnie, że przyjaciel już nie wróci. I tu rozpoczyna się proces oswajania strachu i wypełniania pustki wspólnymi wspomnieniami.
Niekiedy, gdy tracimy to, co najcenniejsze, stajemy się bogatsi o to, co wspólne. Czego nikt nam nie odbierze, a co warto pielęgnować, bo bywa ulotne. 



Warstwę tekstową uzupełniają przepiękne ilustracje. Utrzymane w żywej tonacji, idealnie oddające emocje towarzyszące lekturze.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


DANE TECHNICZNE

Sandra Dieckmann
Wróć, mój Wilku, wróć 
Wydawnictwo: Amberek
Oprawa: twarda
Sugerowany wiek odbiorcy: 3-5 
Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger