Gry i zabawy edukacyjne dla dwulatka

Gry i zabawy edukacyjne dla dwulatka

do utraty tchu blog


Wiosenne słońce zagląda przez okna, a nasza wierzba stroi się powoli w zielone listki. Co chwila słyszę radosne okrzyki, dobiegające z osiedlowego placu zabaw. Nareszcie! Tylko my znowu uwięzione w czterech ścianach, w towarzystwie antybiotyku. 😒

Tak naprawdę to po trosze robię dobrą minę do beznadziejnej gry. Czuję się bezsilna, bo wiem, że nic na to nie poradzę. Liczę też na to, że ta sytuacja długo nie potrwa. Szkoda mi okropnie mojej dziewczynki, bo wiem jak bardzo brakuje jej ruchu. Dlatego staram się z całych sił, aby dostarczyć jej jak najwięcej wrażeń. Bawimy się, tańczymy, kolorujemy, oglądamy książeczki. Zauważyłam jednak, że coraz częściej Lili daje mi odczuć, że jest już (prawie) dwuletnią panienką! To nie przelewki! 😀 Nasze zabawy też wskoczyły już na wyższy poziom i chętnie sięgamy po gry i zabawy edukacyjne.

Na Facebooku i Instagramie widzę, że nie tylko nas choroby nie opuszczają. Stąd pomysł, aby podzielić się z Wami tym, co umila nam czas, gdy jesteśmy zmuszone siedzieć w domu. Nie myślcie sobie, że to tak bezinteresownie. 😜 Ja zdradzam Wam swoje patenty, Wy w komentarzach dzielicie się swoimi. Deal? 😎



do utraty tchu blog


1. Kot w worku

To gra, która teoretycznie przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 3 do i 8 lat. Jednak Lilka jest świetnym przykładem, że można śmiało wykorzystać ją podczas zabawy z dzieckiem niespełna dwuletnim.


do utraty tchu blog


Nie korzystamy z instrukcji, pionków i kostki. Rozkładamy po prostu plansze, a Lili losuje z woreczka (lub wybiera spośród rozłożonych obok) dołączone obrazki i dopasowuje je do tych znajdujących się na kartach.


do utraty tchu blog


Kot w worku to gra, która kształtuje w dziecku spostrzegawczość. Ponadto to dobry moment na naukę nowych słów. Gdy kupiłam ją w piątek, Lilka bawiła się nią przez dwa dni. I niczym innym! Nasze zabawy możecie podejrzeć w ostatnim vlogu. 


2. Loteryjka zwierzątek

Kolejna gra, tym razem przeznaczona dla dzieci od 2 lat, polegająca na dopasowaniu żetonów do  odpowiedniej planszy. Loteryjka to 4 karty ze zwierzętami, podzielonymi tematycznie na miejsce występowania (gospodarstwo wiejskie, las, morze oraz sawanna). Zadaniem dziecka jest dopasowanie małych zwierzątek (dzieci) do dorosłych osobników.


do utraty tchu blog


Loteryjka zwierzątek uczy poprzez zabawę rozpoznawanie zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dla dwulatka w sam raz. 


do utraty tchu blog


3. Drewniane układanki

Lili lubi wszelkie gry polegające na dopasowaniu, dlatego z zainteresowaniem sięga po drewniane układanki. Ostatnio bawimy się w ubieranie misia. Co ciekawe, oprócz garderoby można też zmienić misiowi minę. To dobry sposób na naukę rozpoznawania emocji i nazywania ich.


do utraty tchu blog


Jesteśmy też w posiadaniu drewnianej gry, która polega na łowieniu rybek za pomocą wędki z magnesem, drewnianego domino ze zwierzętami oraz układanki - rybki.


do utraty tchu blog



4. Karty edukacyjne

To był jeden z moich pierwszych zakupów edukacyjnych dla córeczki. Początkowo były to karty z podstawowymi słowami, odnoszących do bliskiego otoczenia. Później sięgnęłam po karty z emocjami. Te, które my mamy nie są jednak zbyt dobrym wyborem. Sądzę, że można znaleźć ciekawsze, niż te od Kapitana Nauki. 😏


do utraty tchu blog


Oprócz gotowych kart edukacyjnych, korzystamy jeszcze z memo. Nie gramy jeszcze w tradycyjny sposób, ale spośród odsłoniętych wszystkich kart szukamy obrazków do pary. 


 5. Puzzle

Często spotykam się z przeświadczeniem, że puzzle to nudne zajęcie. Dziwi mnie takie podejście, bo puzzle to rewelacyjna gimnastyka umysłu - wspomaga koncentrację, cierpliwość, spostrzegawczość i kreatywność, jeśli pokusimy się o wykonanie własnych. 😉


do utraty tchu blog


Pamiętam moje zdziwienie, gdy Lili  mając 1,5 roku bez problemu układała puzzle składające się z 3-4 części. Dziś, mając prawie dwa lata, mocuje się z układankami składającym się z 15 elementów. Z różnym skutkiem, ale się nie poddaje.


🎲 🎲 🎲


Wielkimi krokami zbliżamy się do drugich urodzin Lisi. Z rozczuleniem przyglądamy się naszej dziewczynce. Obserwujemy jej poczynania i dostrzegamy jak duże postępy poczyniła. To taki mały wulkan energii i w naszej, rodziców gestii leży, aby pomóc odpowiednio spożytkować te wszystkie emocje, które w niej drzemią. 

Każda z tych propozycji to dobry sposób na spędzenie czasu z maluchem. Poprzez zabawę, stymulujemy rozwój i zachęcający do odkrywania tego, co wokół. 

No dobrze, przyznam się - mam kilka jeszcze asów w rękawie, ale zanim nimi zagram - czekam na Wasze sposoby na nudę. 😀 Podzielcie się, co u Was jest hitem i co sprawi, że mały nicpoń zajmie się choć przez chwilę sobą, bez ciągłego mama, mama, mama siedzieć.... 😆


Ściskam!

#UWAŻNIEJ | marzec 2018

#UWAŻNIEJ | marzec 2018

do utraty tchu blog


Marzec, marzec i po marcu! 😜😀 Poważnie, nie wiem kiedy upłynął mi ten miesiąc. I może dlatego piszę dopiero teraz, gdy kwiecień już się rozgościł w moim domu, otulił wiosennym słońcem, poustawiał doniczki z zieleniną w każdym kącie, wypełnił spokojem i radością po czubeczki przykrótkiej czupryny. 😁Jest wiosna, jest miłość w sercu i (prawie)dwulatka, która torpeduje energią cały mój świat. 


do utraty tchu blog



CHCIAŁABYM opowiedzieć Wam, o tym co u nas. W głowie co chwila kiełkuje nowy pomysł, jednak zanim się zazieleni i dojrzeje, chwytam go w kilku słowach i zamykam w stałej formie na papierze. Tak sobie myślę, że może kiedyś ta karuzela codzienności zwolni, a ja znajdę ten jeden jedyny moment, kiedy będę mogła tu być częściej. Ale to jeszcze nie pora. Dużo się dzieje, bardzo dużo. Jest Lisia, mój mały wulkanik. Nie potrafi usiedzieć na miejscu, chochlik. Skacze, biega, rozrzuca, układa, psuje i naprawia, tyle w niej radości, czułości, ciekawości i przekory. A my niejednokrotnie padamy na twarz po takich codziennych maratonach. Prawda jest jednak taka, że czujemy, że żyjemy. I choć niekiedy tchu brakuje, to przepełnia nas duma, że stworzyliśmy coś tak idealnego. 😍



PRACUJĘ na kilku płaszczyznach. Podobnie jak Lilka, ja też oduczyłam się siedzenia na tyłku. No, lubię to obecne przyspieszenie, bo wiem, że to procentuje, a ja wciąż uczę się czegoś nowego. W marcu zaczęłam pracę w dwóch miejscach jednocześnie. Poprzednio wspominałam o tym, ale wciąż bałam się powiedzieć więcej, aby nie przestraszyć tego, co nieoswojone. Dziś mogę jednak zdradzić, że jestem na etapie zmiany stanowiska - jedną nogą wciąż jestem na starym i dobrze znanym terenie, drugą już stąpam po świeżym gruncie. Przekopuję sobie go po swojemu, sieję maleńkie ziarenka, które - mam nadzieję - zaowocują czymś nieziemsko dobrym. 




Ubiegły miesiąc to był też czas kompletowania materiały do piątego (!) numeru "Blogostrefy", który pojawi się na przełomie maja i czerwca. W tym tygodniu w Wasze ręce trafi czwarty numer, jednak zespół redakcyjny wciąż pracuje i szuka inspiracji. Dlatego jeśli macie jakieś pomysły na to, co mogłoby się znaleźć w kolejnych wydaniach - piszcie! Śmiało! 😀 Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie i propozycje. Ponadto o czwartym numerze magazynu dla blogerów pisałam w TYM wpisie




W MARCU NA BLOGU (i nie tylko):

  • Nowy VLOG na YouTubie:




CIESZĘ SIĘ, że marcowe przygotowania do Wielkanocy przebiegły tak łagodnie i  na luzie. Bez zbędnej spiny ogarnęłam nasze małe mieszkanko. I co z tego, że niektóre kąty zostały nietknięte? Bez wyrzutów sumienia cieszyłam się pierwszymi przebłyskami wiosny, wspólnymi śniadaniami i spacerami, które wcale spacerów nie przypominają, a raczej wyścig małej formuły w wykonaniu Lilki. 💨🙈😂


SŁUCHAM, a raczej odkrywam nowe muzyczne tereny. W marcu zdecydowanie najczęściej puszczałam sobie składankę piosenek w wykonaniu Meli Koteluk i Ralpha Kaminskiego. Posłuchajcie tylko tego. 😍👇





CZYTAM tyle, ile mogę, ale czytam. Na moje lektury znajduję czas gdzieś w międzyczasie, który kurczy się niemiłosiernie. Kradnę te chwile i cieszę się, że w kwietniu powinnam mieć ich więcej. Powinnam, ale czy faktycznie tak będzie? 😀 

W marcu rozpoczęłam serię o Latarnii w Kiss River Diane Chamberlain - przeczytałam Światło nie może zgasnąć. Mam słabość do tej pisarki i czytam wszystkie jej książki, ta jednak była nieco inna, ale nadal świetnie spędziłam z nią czas. Dlatego już ustawiłam się w kolejce w bibliotece po dwie kolejne części. Jeśli lubicie obyczaj, z tajemnicą w przeszłości, emocjami i lekkim piórem to zachęcam Was do sięgnięcia po twórczość Chamberlain. 




JESTEM WDZIĘCZNA za święta w domu rodzinnym. Brakuje mi słów, aby opisać szczęście, jakie odczuwam z faktu, że mam takie miejsce. Gdzie czekają na nas z utęsknieniem, goszczą z miłością i radością. Lilka chyba wyssała moje uczucia z mlekiem, bo gdy tylko podjeżdżamy pod domu rodziców, młoda piszczy i śmieje się w głos. Czy to nie jest wystarczający powód do wdzięczności i radości?




CZEKAM na każdą wolną chwilę, którą możemy spędzić na świeżym powietrzu. Jestem spragniona słońca, ruchu i poczucia, że wiosna to początek czegoś nowego. Gdy tylko rozprawimy się do końca z infekcją, która dopadła na koniec miesiąca moją dziewczynkę, wyciągam rower i ruszamy naszymi leśnymi, olsztyńskimi ścieżkami. 


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
To tyle ode mnie. Teraz Wasza kolej. Pomóżcie mi nadrobić braki towarzyskie. 😉 Co u Was słuchać? Jak minął Wam marzec i Wielkanoc? I najważniejsze - czy dotarła już do Was wiosna?! 🌞



_________________________________
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

Czwarty numer "Blogostrefy" już w sprzedaży!

Czwarty numer "Blogostrefy" już w sprzedaży!

do utraty tchu blog


Czwarty numer "Blogostrefy" już jest w sprzedaży! Możesz go kupić TU.

→ Wysyłka zamówionych egzemplarzy nastąpi tuż po Wielkanocy - 9.04. - 11.04.2018 r. 

→ Na zamówienia na wersję papierową czekamy do 3.04.2018 r.

→ W tym terminie będą też realizowane zamówienia złożone po 3.01.2018 r. 

→ Zamówienia składane po 3.04.2018 r. będą realizowane podczas druku numeru piątego!

Jesteś ciekawy, co znajdziesz w nowym numerze magazynu? 😉


Z wielką radością donosimy, że wczoraj ruszyła przedsprzedaż kolejnego numeru "Blogostrefa", a w nim: 🔥 ARTYKUŁ NUMERU🔥 ➡️ Wizerunek pod lupą Ponadto: ➡️ prokrastynacja - lenistwo czy poważny problem? ➡️ reklama na blogu okiem znanych internetowych twórców; ➡️ InstaStories w blogowaniu; ➡️ jak zainteresować sobą i swoim blogiem media; ➡️ blog jako forma aktywizmu; ➡️ co zrobić, gdy brakuje pomysłów na pisanie; ➡️ szkolenia online; ➡️ savoir-vivre ⚠️⚠️⚠️ Czwarty numer magazynu możecie nabyć tu: http://blogostrefa.net/sklep/ Wysyłka zakupionych egzemplarzy nastąpi w dniach 9.04 - 11.04.2018 r. Jeśli chcecie w tym terminie otrzymać swoje czasopismo w wersji papierowej, zamówienie należy złożyć do 3.04.2018 r. Wtedy też będą realizowane zamówienia numerów poprzednich, które zostały złożone po 3.01.2018 r. Zamówienia na egzemplarze papierowe złożone po 3.04.2018 r. będą realizowane podczas druku numeru piątego. ______________________________ #blogostrefa #blogowanie #blog #blogerki #dziennikarka #blogerka #czasopismodlablogerów #czasopismo #czytam #magazyn #czytanie #lubięto #wizerunek
Post udostępniony przez Blogostrefa (@blogostrefa)


Blogowa reklama dźwignią współczesnego handlu?

Dzisiejsze blogowanie to nie tylko pasja. Nikogo już nie dziwi zakładka "Współpraca". Co więcej, w dobrym guście jest umieszczenie jej w widocznym miejscu. Prawda jest taka, że na tworzeniu internetowych treści oraz na odpowiednio zbudowanej blogowej marce można zarobić. Blog to świetne narzędzie marketingowe. Doskonale zdają sobie z tego sprawę blogerzy, ale wiedzą o tym również popularne firmy, które coraz chętniej korzystają z usług influencerów. 

Jednak same chęci nie wystarczą, założenie bloga też nie. Zarabianie na blogu to pracochłonny proces, do którego należy się odpowiednio przygotować. Równie ważna jest realizacja zlecenia i rozliczenie się ze współpracy. To dzięki rzetelności i profesjonaliści zależy czy reklamodawcy będą nadal zainteresowani naszymi usługami, a czytelnicy nie będą odchodzić, bo się sprzedałeś.  

O tym, czy reklama jest dźwignią współczesnego handlu przeczytasz w najnowszym numerze "Blogostrefy". Spokojnie, to nie będą tylko moje wynurzenia, poprę je wypowiedziami dwóch znanych blogerek, które z powodzeniem realizują zlecenia reklamowe. Robią to ze smakiem, zgodnie z profilem swojego bloga oraz z szacunkiem do czytelnika. To nie wszystko! Swój punkt widzenia przedstawi również osoba związana z marketingiem, niejednokrotnie wyszukująca osoby chętne do współpracy.


do utraty tchu blog


Wyzwania literackie

Na początku każdego roku startują wyzwania. Sportowe, urodowe, modowe, dlaczego więc nie przyłączyć się również do literackich? Rozwój osobisty to ostatnio bardzo modny obszar, chętnie opisywany przez internetowych twórców. Czytanie jak najbardziej służy poszerzaniu swoich kompetencji. Jednak jeśli zastanawiasz się jaki jest sens takich wyzwań, to gorąco zachęcam Cię do lektury tekstu Diany, autorki bloga Bardziej lubię książki niż ludzi


Depresja - choroba społeczna?

O tym, że depresja panoszy się we dzisiejszym świecie pewnie zdajesz sobie doskonale sprawę. Jednak czy potrafiłbyś pomóc komuś bliskiemu, gdyby dopadła go ta smutna choroba? Czy potrafiłbyś rozpoznać jej symptomy, aby zareagować w odpowiednim momencie? No właśnie, przyznam się szczerze, że nie wiem, czy byłabym tak czujna, czy mam w sobie tyle empatii... Mam wielką nadzieję, że tak. Cieszy mnie jednak, że powstają takie teksty, jak ten Kamilii, autorki bloga Uważniej

Ku świadomości. Bardzo ważny artykuł. Przeczytaj! 


do utraty tchu blog


Okiem redakcji

To tyle ode mnie i osób, które zaprosiłam w tym numerze do współpracy. Niemniej czwarty numer "Blogostrefy" to zdecydowanie więcej. Mnóstwo zaangażowanych osób, wartościowych i pomocnych treści. Jest czym się inspirować i motywować do działania.

O tym, co jeszcze znajdziesz w kolejnym wydaniu czasopisma dla blogerów przeczytasz jeszcze u moich redakcyjnych koleżanek:

A już wkrótce możesz zajrzeć też do Marzeny | matkapuchatka.pl oraz do Kasi | katarzynaberska.pl. 



Ja już nie mogę się doczekać swojego papierowego egzemplarza, a Ty skusisz się na swój? 😉


Sztuka komunikacji, czyli o tym jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły

Sztuka komunikacji, czyli o tym jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły

do utraty tchu blog


Doskonale pamiętam moment, w którym zrozumiałam, jak ważny jest sposób komunikowania się, gdy jest się rodzicem. Lili miała kilka miesięcy i - jak wtedy miała w zwyczaju - leżała na podłodze na brzuszku, pochłonięta odgryzaniem ucha jakiemuś pluszakowi. I tuż nad jej główką byliśmy my, zajęci rozmową. Nawet nie zauważyłam w którym momencie zwykła rozmowa przerodziła się w żywą dyskusję. Musicie wiedzieć, że lubię się ekscytować i niejednokrotnie podnoszę głos, nie będąc tego świadoma. Tak było też wtedy. I gdzieś między jednym a drugim argumentem zauważyłam okrągłe, niebieskie oczka, bacznie obserwujące swoich rodziców. To była sekunda, która utkwiła mi w pamięci i która wraca do mnie jak bumerang za każdym razem, gdy tuż obok jest córeczka. 


Dzieci są naszym lustrem. Odzwierciedlają wszystko to, co my dajemy światu. Naśladują, chłoną emocje i sposób wyrażania. Werbalny, ale też i niewerbalny. Nasze dobre i złe oblicza. To od nas w dużej mierze zależy, jakimi dorosłymi będą w przyszłości nasze maluchy. Jak będą postrzegać rzeczywistość, a przede wszystkim - jak będą widzieć siebie na tle innych. 


Wielokrotnie pisałam, że staram się być uważna na potrzeby Lili, szanować jej emocje i to, w jaki sposób chce nam to zakomunikować. Nie jest to proste. Szczególnie, gdy jest się zmęczonym, w ciągłym pośpiechu, a jej marudzenie i niechęć do współpracy jest na minimalnym poziomie. Są takie dni. Nawet częściej, niż rzadziej. 🙈😀 Właśnie w takich sytuacjach bardzo przydatna jest wiedza o etapach rozwoju dziecka. Mając to na uwadze, zdecydowanie łatwiej odnaleźć w sobie spokój i wyrozumiałość. 


do utraty tchu blog


Od kilku miesięcy intensywnie ćwiczymy werbalny sposób komunikowania. Lilka rozumie większość słów, ponadto z każdym dniem sama mówi coraz więcej. To bardzo pocieszny okres, ale jednocześnie nerwowy. Dziecko chętniej zaznacza swoją niezależność, zauważa możliwość wpływania na rzeczywistość i domaga się tego, co go interesuje. Nie zawsze idzie to w parze z naszymi - rodziców - zamierzeniami, powodując stres i konflikty. To, że czujemy się  niekiedy bezsilni jest w zupełności normalne. Po to właśnie wydawane są książki dla zagubionych dorosłych, które mają nam pomóc wybrnąć z kłopotliwej sytuacji. 


Na co dzień działam intuicyjnie i rzadko sięgam po typowe poradniki dla rodziców. Jednak są obszary pedagogiki, które są mi bliskie i mnie interesują. Dla tych robię wyjątek i z przyjemnością sięgam po publikacje traktujące o nich. Najczęściej są to książki oscylujące wokół tematyki rodzicielstwa bliskości self-reg. Seria książek autorstwa Adele Faber oraz Elaine Mazlish, a także najnowsza pozycja Joanny Faber (córki Adele) i Julie King z pewnością mieszczą się w obszarze wychowania w duchu bliskości i to o nich dziś chciałabym Wam opowiedzieć. 



Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały?
Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?



do utraty tchu blog


Co jest wyjątkowego w książkach dla rodziców, które zostały wydane ponad 30 lat temu?! Przecież na przestrzeni tych lat wiele się zmieniło - podejście, badania, narzędzia i przede wszystkim otoczenie, w jakim wychowywane są współcześnie dzieci. A jednak coś niezwykłego musi w nich być, skoro tak ciężko znaleźć je na bibliotecznych półkach. Książki Faber i Mazlish są wciąż w obiegu i żeby je przeczytać należy ustawiać się w kolejce! 


Z czystej ciekawości sięgnęłam po Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Od początku miałam na uwadze, że jest to dla mnie publikacja na wyrost - musi upłynąć jeszcze kilka lat zanim będę mogła wykorzystać porady w niej zawarte. Tymczasem nawet nie spostrzegłam, gdy dobiłam do ostatniego zdania. Teorie oraz rozwiązania codzienności były mi tak bliskie, że z wielką radością przyjęłam wiadomość, iż na polskim rynku wydawniczym pojawiła się właśnie pozycja adresowana do rodziców dzieci od 2 do 7 lat, a dzięki uprzejmości Media Rodzina miałam okazję zapoznać się z jej treścią. 



Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały. 
Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2 - 7 lat 
Joanna Faber, Julie King


Jestem naprawdę szczęśliwa, że trafiłam na ten poradnik. Choć najczęściej podchodzę do takich publikacji jak do jeża, ten jednak sprawił, że w mojej głowie zapanował względny porządek. 😉 Sposób przekazania jest tak przystępny i jasny, że po lekturze ma się ochotę na wprowadzenie teorii w czyn. 😀


do utraty tchu blog


Książka zbudowana jest z dwóch części. Pierwsza, teoretyczna pozwala czytelnikowi zapoznać się z ideą wychowawczą, która ociera się o rodzicielstwo bliskości oaz self-reg. To właśnie tu zaprezentowane zostają narzędzia, jakie mają do dyspozycji opiekunowie. Każde z tych rozwiązań poparte jest codziennymi historiami. Zaś druga część poradnika to konkretne sytuacje, w których rodzice posiłkowali się wiedzą zawartą w pierwszych rozdziałach, tzw. narzędzia w działaniu - podczas porannych przepychanek, walki z niejadkiem, czy kłopotliwych wspólnych zakupów.


do utraty tchu blog


Sięgając po Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały byłam świeżo po lekturze bestsellerowej już pozycji Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Okazało się to dla mnie wielkim ułatwieniem - tam po raz pierwszy poznałam sposoby komunikacji, które proponują autorki serii. Ponownie też przeczytałam o tym, jak ważne jest respektowanie uczuć i poszanowanie autonomii dziecka. Jednak to, co jest naprawdę istotne - nowa publikacja Wydawnictwa Media Rodzina jest dostosowana w zupełności do współczesności. Ponadto książka została uzupełniona o rozdział na temat narzędzi dla dzieci o innej wrażliwości (z autyzmem oraz problemami sensorycznymi).


do utraty tchu blog


Być może dla niektórych to nie będzie odkrywcza książka. Co więcej, jestem pewna, że znajdzie się ktoś, kto uzna, że taką wiedzę już posiada. Świetnie! Mnie również wydawało się, że wiele opisanych tu spraw jest dla mnie jasnych, ale jakimś cudem pojawiły się schody przy pierwszych próbach wykorzystania porad zawartych w książce. Prawda jest taka, że choć w teorii jawi nam się ten sposób komunikacji jako naturalny i realny do osiągnięcia, to w rzeczywistości jest to wielka sztuka. I chyba tym, co najbardziej mnie ujęło to szczerość autorek, opisujących niepowodzenia i liczne próby, których się podejmowały, aby uzyskać pożądany efekt. Bo w życiu tak bywa ze wszystkim - to, co cenne rzadko przychodzi łatwo. Najczęściej wymaga to od nas pracy i pełnego zaangażowania. Tak też jest z dziećmi - od pierwszych chwil łączy nas niepowtarzalna nić jedności i tylko od nas zależy,  czy uda nam się ją przez lata umocnić, czy nadwyrężymy ją niedbałością, zabieganiem, wiecznym brakiem czasu i chęci, bo codzienność jest pilniejsza. Joanna Faber i Julie King przekonują, że dzięki cierpliwości, empatii i kilku sprawdzonym sposobom można żyć we względnej harmonii z małym człowiekiem, który dopiero poznaje świat. Co ważniejsze, jeśli się naprawdę postaramy to będzie najfajniejsza przygoda, jaka może nas w życiu spotkać! 😊






Dane techniczne książki

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały. 
Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2 - 7 lat
Joanna Faber, Julie King

Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 432


DIY | Literka z kwiatów

DIY | Literka z kwiatów

do utraty tchu blog


Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie lub jesteście ze mną na Facebooku, to pewnie zauważyliście, że w ostatnim czasie urządzałam kącik dla naszej (prawie) dwulatki. Potrzeba odświeżenia tego miejsca zrodziła się nagle, ale za to pomysły na nowe dekoracje pojawiały się w mojej głowie z prędkością światła. 😁 Pinterest w tym przypadku nie pomagał, bo choć to kopalnia inspiracji, to sprawia też, że marzy mi się wszystko! A wiadomo - wszystkiego nie pomieszczę na tych moich niespełna 50 m². Musiałam się pilnować, aby nie popłynąć z tą spontaniczną metamorfozą. 🙈 


Chciałabym pokazać Wam, jak w prosty sposób i przy niedużych kosztach można zorganizować w małym mieszkaniu kącik dla malucha. Pewnie niedługo taki wpis pojawi się na blogu, dzisiejszy zaś post niech będzie małą poczekajką. 😉 To dekoracja, która sprawdzi się nie tylko w pokoju dziecięcym, ale może być też piękną ozdobą urodzinową, a nawet ślubną. Najfajniejsze jest to, że wykonuje się ją w niecałą godzinę, a efekt jest zachwycający. 



do utraty tchu blog



Pierwszy raz taką kwiatową literkę wypatrzyłam na Pintereście. Zapisałam ją na tablicy z myślą o przyszłym pokoju Lili i... zapomniałam. Dopiero, gdy natknęłam się na styropianowe literki w Carrefourze przypomniał mi się ten pomysł. W domu miałam kwiaty, które zostały mi z wiosennego wianka i klej na gorąco, więc nic nie stało na przeszkodzie, aby wyczarować coś nowego do minipokoju naszej dziewczynki. 


Materiały:

  • styropianowa litera lub wycięty szablon z tektury;
  • klej na gorąco;
  • ozdobny materiał do owinięcia szablonu litery;
  • sztuczne kwiaty.


do utraty tchu blog


Wykonanie jest banalnie proste - owinęłam literkę (u mnie jest to duże L - Liliana) materiałem, który zachomikowałam z bukietu, przytwierdzając go klejem na gorąco. Następnie przykleiłam kwiaty (tylko z przodu literki) i delikatnie zszyłam je, aby wyszczuplić moje L i uwypuklić kształt. To wszystko! 


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Moja literka dumnie zdobi kącik Lilki. Jestem zachwycona takimi prostymi rozwiązaniami, które cieszą oko każdego dnia. I choć jest to dekoracja, która pewnie bardziej spodoba się dziewczynkom, to już z określeniem grupy wiekowej mam problem. 😀


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Proste i ekspresowe, ale od serca. Tak niewiele potrzeba, aby pokazać, że kocha się najbardziej na świecie i jest się gotowym pokolorować każdy dzień! 😍 No dobra, to która z Was pędzi po kwiaty? 😁


Serdeczności!




#UWAŻNIEJ | luty 2018

#UWAŻNIEJ | luty 2018

do utraty tchu blog


Dziś jest ten dzień, piękny dzień! Pierwszy od pół roku (!), kiedy mogę napisać, że miesiąc minął nam w zdrowiu! 💪😍 Pewnie każdy rodzic malucha zrozumie moją radość. Tygodnie bez chorób, leków, inhalacji, naginania grafiku, kombinowania są na wagę złota. Dlatego w lutym z jednej strony przepełniało mnie ogromne szczęście, ale gdzieś w głębi wciąż czaił się strach, że dobra passa niebawem się skończy. No, taka natura matki dziecka uczęszczającego do żłobka/przedszkola. 😉 


Jeśli jesteście ciekawi, co u nas słychać, co oglądaliśmy, słuchaliśmy, czytaliśmy i w ogóle, jak upłynął nam ten miesiąc - zostawiam Wam nasze lutowe TU I TERAZ.


do utraty tchu blog



CZUJĘ SIĘ spokojna. Nie będę już narzekać, jak to uczyniłam w styczniowym podsumowaniu. Nic się w tej kwestii nie zmieniło - nadal pospałabym więcej, poleniuchowała z książką lub wybrała się gdzieś w fajne miejsce. Ale! ☝ Wakacje coraz bliżej! 😂 Można już planować małe i duże wyjazdy. 



SŁUCHAM Eda Sheerana. Wciąż i wciąż, i wciąż, i wciąż bez końca! 😁 Lubię tego rudzielca z gitarą, a w lutym "katowałam" jego muzykę bezlitośnie. 





OGLĄDAM genialny film. Choć nie wiem, czy genialny to odpowiednie określenie tej produkcji. Tak czy siak, nie dziwią mnie te liczne nagrody i nominacje do tegorocznych Oscarów. No dobrze, piszę o filmie Trzy billboardy za Ebbing Missouri. Historia, która smuci, a jednocześnie rozśmiesza. Wbija w fotel, pełna czarnego humoru, świetnych kreacji. Po scenie z księdzem w początkowych minutach filmu wiedziałam, że pokocham główną bohaterkę i będę pieruńsko żałować, że ten film kiedyś się skończy. Taki był dobry! 👌




Oprócz udanych wieczorów z dobrym filmem, spędziłam dni na poszukiwaniu serialu, który wciągnie mnie bezwzględnie i z którym będę mogła prasować stosy Lilusiowych ubranek. Po licznych pochlebnych recenzjach postanowiłam dać szansę Kochanym kłopotom (Gilmore Girls). Przyjemny, ku pokrzepieniu, amerykański. 



CZYTAM namiętnie literaturę dziecięcą i książki pedagogiczne. O mojej słabości do książek dla dzieci pisałam w poprzednim wpisie, który powstał w ramach akcji #KOCHANIEprzezCZYTANIE zorganizowanej przez Magdę z bloga Save The Magic Moments. Ponadto prawie każdego dnia dzielę się naszymi czytelniczymi odkryciami na InstaStories. To tam pokazuję, co nas zachwyciło, co czytamy na dobranoc, z czym ćwiczymy mowę Lisi, ale nie tylko. Tam jestem częściej niż tu. Dlatego jeśli chcecie być na bieżąco, to zapraszam na mój profil na Instagramie. Klikając na moje zdjęcie profilowe, przejdziecie do 24-godzinnych relacji.


Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)


W lutym odkryłam również serię książek pedagogicznych Adele Faber i Elaine Mazlish. Jestem właśnie świeżo po lekturze Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, aby dzieci do nas mówiły, która jawi mi się bardzo rozsądnie. Przede mną kolejna książka z tej serii Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały, która została napisana przez córkę Adele, Joannę Faber. O moich wrażeniach  polekturowych napiszę kiedy indziej. 😉



PRACUJĘ NAD nowym kącikiem dla Lili. Co prawda, królestwo mojej dziewczynki jest prawie gotowe, ale wciąż coś tam dopieszczam. Pomysł na odświeżenie tej części sypialni zrodził się spontanicznie, ale dostarczył nam mnóstwo radości. I tak sobie myślę, że może w marcu pokażę Wam odrobinę tego, co zrobiliśmy.



W lutym zabraliśmy się również za małe zmiany w kuchni. Pomalowane płytki w przestrzeni między meblami zaczęły trochę straszyć i chciałam koniecznie je czymś zakryć. Postawiliśmy na płytki PCV i piękną mozaikę. Wystarczyła nam jedno sobotnie przedpołudnie, aby nasza stara kuchnia znów nas w sobie rozkochała. 😍


JESTEM WDZIĘCZNA... no, wiecie za co. 😀 Za zdrowy miesiąc i ten czas na luzie, bez goniących terminów i presji. Choć w lutym musiałam przeprowadzić kilka ważnych i trudnych dla mnie rozmów, które mają (lub będą miały) wpływ na moje życie zawodowe, to jednak czuję, że to były dobre chwile. Z aromatyczną i świeżo mieloną kawą, wspólnymi posiłkami, nowymi postępami rozwojowymi Lisi, mrozem, który szczypał w policzki i słońcem grzejącym stęsknioną za ciepłem buzię.


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
A jaki był Wasz luty? Co Was zachwyciło, co wkurzyło, co oglądaliście, czytaliście czy słuchaliście? A może macie jakieś fajne plany na marzec? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Dla mnie marzec maluje się trochę pracowicie, bo czeka mnie kompletowanie materiału do 5 numeru "Blogostrefy". Dojdzie mi też trochę nowych obowiązków w pracy, ale będzie też przyjemnie, bo w bibliotece czeka na mnie nowa powieść Diane Chamberlain, a w sobotę wizyta u fryzjera. 😀




_________________________________
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

#KOCHANIEprzezCZYTANIE | "Niezłe ziółko" Barbary Kosmowskiej

#KOCHANIEprzezCZYTANIE | "Niezłe ziółko" Barbary Kosmowskiej

do utraty tchu blog


O tym, że lubię czytać z Lilką pisałam Wam wielokrotnie. Naszą wspólną czytelniczą podróż rozpoczęłyśmy bardzo wcześnie, bo już wtedy, gdy biły we mnie dwa serca. I tak jest do dziś, prawie dwa lata później. Przebrnęłyśmy przez książeczki kontrastowe, materiałowe, z tekturowymi kartami, w miękkiej oprawie, te minimalistyczne i te nieco bardziej rozbudowane... Różnie z tym naszym czytaniem bywa, bo raz wertujemy je całymi dniami, innym razem nie sięgamy po nie wcale. I choć moim marzeniem jest wypuścić w świat świadomego miłośnika literatury, to wiem też, że jedyną słuszną drogą jest nienachalność, naturalność i swoboda. Tylko w ten sposób nie pozbawię mojej dziewczynki radości z odkrywania świata książek. 


Musicie jednak o czymś wiedzieć. To nie jest tylko tak, że ja - świadoma i trochę zafiksowana na dobre nawyki mama, poświęcam się w całości, aby to moje dziecię wyrosło na porządnego, czytającego człowieka. To tylko półprawdy. 😉 Jest coś jeszcze. Dzięki Lili stała się rzecz niesłychana - zakochałam się w literaturze dziecięcej. Bywają takie dni, kiedy w ogóle nie sięgam po "dorosłe" książki i z ogromną satysfakcją zaczytuję się w lekturach dla najmłodszych. Nie są to tylko potencjalne książki do wspólnego czytania z córeczką, a takie, które z pełną premedytacją i rozmysłem wybrałam z myślą o sobie. 🙊😁 


Jak sami widzicie - Lili nie tylko zmieniła moją codzienność, poprzestawiała półki w głowie, odkurzyła zapomniane pokłady kreatywności i cierpliwości, ale i pokazała to, czego bym pewnie sama nie odkryła. Lubię sobie myśleć, że to dzięki Niej w moim życiu dzieje się tyle dobrego. 😊


#KOCHANIEprzezCZYTANIE


Wdzięczność ze wspólnych chwil, radość z dnia powszedniego, czy miłość, którą podszyty jest każdy moment możemy wyrazić na wiele sposobów. Dlaczego jednym z nich nie uczynić czytania? Totalne oddanie, maksymalne skupienie na małym człowieku, uważność na jego potrzeby i zainteresowania. Gdy odrzucimy wszelkie rozpraszacze, będziemy w stanie dostrzec czystą magię i bliskość, jakie oferuje nam rodzinne czytanie.


do utraty tchu blog


Magda z bloga Save The Magic Moments zorganizowała wspaniałą kampanię społeczną #KOCHANIEprzezCZTYTANIE, zachęcającą innych rodziców do wspólnego czytania z dzieckiem. Do udziału w akcji zaprosiła dziewczyny z Klubu Książki Przeczytaj & Podaj Dalej. 28 blogerek, 28 tytułów, 28 pomysłów na czas z maluchem i książką.


Mój wybór lektury nie jest tak oczywisty. Mogłam przecież pokusić się o prezentację jednej z Lilusiowej biblioteczki, jednak czytelniczych polecajek dla najmłodszych w Internecie jest mnóstwo. Jako osoba pracująca w książkach, każdego dnia pomagająca dzieciom i ich niekiedy zagubionym rodzicom wybrać odpowiednią pozycję, doskonale wiem, że problem pojawia się u nieco starszych dzieci. Dlatego z wielką radością opowiem Wam o moim niedawnym odkryciu, jakim jest twórczość Barbary Kosmowskiej. 



Emocjonalna subtelność Barbary Kosmowskiej


do utraty tchu blog


Jak oswoić to, co obce i nieznane? Jak zrozumieć, że nieodwracalność jest nieodwracalna i raz na zawsze? Że czasami trzeba się pożegnać, tak bez powrotu? Ciężko to pojąć. A ile trudu musi włożyć w to ktoś, kto zna tylko skrawek życia, a jego codzienność często filtrowana jest nakazami i ograniczeniami dorosłych? 


Właśnie w takich momentach potrzebna jest delikatność i zrozumienie dorosłego, który pomoże przebrnąć dziecku w gąszczu emocji i niepojętych zdarzeń. Długie rozmowy, czułe gesty, ale także spokój i cierpliwość. Przecież nawet duży potrzebuje czasu na przyzwyczajenie się do zmian. 


Wielu z nas, tych nieco większych, odczuwa skrępowanie i niepewność, gdy musi podjąć ciężki temat, jakim jest śmierć. Być może w takich momentach warto rozpocząć od wspólnej lektury, która może być początkiem trudnej rozmowy.


do utraty tchu blog


Barbara Kosmowska w swojej twórczości nie ucieka od tematów ostatecznych, które budzą strach i smutek. Co więcej, daleka jest od moralizatorskiego tonu, dopuszcza zaś do głosu dziecko, które pokazuje śmierć i żałobę swoimi oczami. Ten zabieg można odnaleźć zarówno w Dziewczynce z parku, jak i w kolejnej powieści Kosmowskiej - Niezłe ziółko.


O historii Andzi wspominałam w trzecim numerze "Blogostrefy". Jej strata oraz umiejętność odnalezienie się po tragicznych wydarzeniach poruszyła mnie tak bardzo, że z wielką nadzieją sięgnęłam po kolejną powieść Kosmowskiej.



Niezłe ziółko - o dorastaniu i przemijaniu


do utraty tchu blog


- Potrafisz, babciu, cofnąć czas? - zapytał.
- Tak! To wcale nie jest trudne. Na przykład teraz - babcia poprawiła się w fotelu. - Opowiadam ci o Afryce, o kopaniu studni i zielarskich wyprawach na sawannę. I nagle czuję to samo słońce. Widzę piaski pustyni. Słyszę wesołe głosy i śmiech szczęśliwych ludzi, gdy trysnęło życiodajne źródło. O wspomnienia trzeba dbać. Wtedy można przechować to, co było ważne albo piękne. Wspomnienia zatrzymują czas.
- A złe rzeczy? Też się przecież w podróżach zdarzają... - nie dał za wygraną Eryk.
- To prawda. Bywało niebezpiecznie. Na szczęście, gdy wyprawa dobrze się kończy, zapamiętujesz tylko miłe chwile. No i kiedy cofasz czas, musisz pamiętać, która jest teraz godzina. Jaki dzień. Żeby nie przegapić tego, co najważniejsze.
- Co jest najważniejsze?
- Życie, Eryku - odpowiedziała babcia i uśmiechnęła się z zachwytem. 
(Niezłe ziółko Barbary Kosmowskiej) 


Do Eryka przyjeżdża ukochana babcia Malutka. Chłopiec jest przeszczęśliwy, bo wakacje z Babcią Malutką to czas wypełniony przygodami, niesamowitymi opowieściami i uczuciem zupełnego uwielbienia. Eryk najbardziej lubi ich żywe dyskusje, podczas których wszystko staje się jasne. Od dnia przyjazdu Babci ich dom był pełen słońca i radości. Jednak z czasem zaczęły pojawiać się chmury, przez szczelinę w drewnianej okiennicy zaczęła sączyć się cisza, podszyta niewypowiedzianym smutkiem. A Babci było coraz mniej, aż nagle zupełnie zniknęła. 


do utraty tchu blog


Niezłe ziółko Barbary Kosmowskiej dotyka spraw oczywistych, ale często uporczywie upychanych jak niesforny kosmyk psujący idealną fryzurę. Dojrzewanie i przemijanie, strach przed wyzwaniami dnia powszedniego, poczucie niedoskonałości i odmienności, akceptacja i zrozumienie. Wreszcie miłość. Przecież to od niej wszystko się zaczyna. 


Nie jest to lektura lekka i chyba też nie do samodzielnego czytania przez młodego człowieka. Sądzę, że potrzeba tu dużej dojrzałości i spokoju dorosłego, który pomoże przebrnąć dziecku przez gąszcz emocji, jaki serwuje Kosmowska. Niemniej jednak warto! To niezwykle mądra proza, być może dla niektórych może zbyt poważna. Wzrusza, zachwyca i skłania do refleksji. 


do utraty tchu blog


Umiejętność słuchania tego, co mówi dziecko to sztuka, której nie uczą w szkole. Należy to wypracować. Podobnie jest z szacunkiem i zaufaniem. Nie działa to też w jedną stronę. W naszej kulturze głęboko zakorzeniony jest pogląd, iż to w gestii rodziców leży zaszczepienie potomkowi genu porządności. A czy my, dorośli jesteśmy równie empatyczni w stosunku do małego człowieka? Uważność i wspólnie spędzony czas to dziś luksusowy towar, którego coraz częściej brakuje na życiowych półkach. 


Na koniec nie mogłabym przejść obojętnie obok szaty graficznej autorstwa Emilii Dziubak, która jest wprost fenomenalna! Plastyczność, barwność, dopieszczenie w każdym szczególe, tajemniczość i magia. Takie są ilustracje Dziubak. Uwielbiam je, rozpływam się nad każdą z nich. W duecie z opowieścią Barbary Kosmowskiej powstała niezwykła książka. I niech nie zmyli Was metka z literaturą dziecięcą, bo to pozycja dla każdego - małego i dużego. 



🍀 🍀 🍀



Przez cały luty w sieci pojawiają się teksty i zdjęcia czytających rodziców, oznaczone #KOCHANIEprzezCZYTANIE. Jeśli chcecie do nas dołączyć, śmiało! Jest tyle czasu, przecież to nie jest jednorazowa akcja, trwająca miesiąc. Nie zapomnijcie tylko o hasztagu i otagowaniu Magdy z bloga Save The Magic Moments. Ze swojej strony zachęcam Was również do lektury pozostałych wpisów powstałych w ramach tej kampanii. To masa inspiracji, ciekawych blogów i nowych tytułów.  


Czy warto czytać dziecku? No, warto! Tak, jak należy z nim rozmawiać i przede wszystkim słuchać, co do nas mówi. 



Dane techniczne książki:


Niezłe ziółko Barbary Kosmowskiej

Ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Literatura
Ilość stron: 104
Premiera: 21.09.2016 r. 
Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger